Kwiatowe Karty Beatrice – Chaber: Delikatność, która przetrwa burzę
- Beata
- 24 sie 2025
- 5 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 14 godzin temu
🌸 Kwiat Delikatności - chaber bławatek
Kwiat: Chaber
Kolor: Błękit nieba
Nuta: D (delikatność)
W muzyce - pianissimo, dolce znaczy bardzo cicho i łagodnie; sposób gry sugerujący delikatność, miękkość i subtelne piękno, jak ledwie wyczuwalny ruch i czułość obecności.
Przykład utworu: Claude Debussy – Rêverie
Włącz muzykę i czytaj.
💬 Szmer serca Beatrice: (parafraza inspirowana jej mistyką):
„Dusza delikatna jak chaber, nie szuka osłony przed wichrem – oddaje się Miłości, która w burzy czyni ją silniejszą. Im bardziej jest złamana, tym bardziej staje się wonna dla Oblubieńca.”
Delikatność, która przetrwa burzę - Kwiat wytrwałości i godności
Chaber to kwiat, który symbolizuje delikatność, która przetrwa burzę, wytrwałość i godność, czesto ukryte w sukience codzienności. Chaber najczęściej rośnie wśród traw. Nie wychyla się ponad inne rośliny na łące, a jednak łatwo go dostrzec. Nie woła o uwagę. A jednak – gdy go zobaczysz – nie sposób pomylić go z niczym innym. Ma w sobie coś, co zostaje w oczach i w sercu. Dla mnie jest to kolor, kolor tak głęboki jak odbicie nieba albo właśnie głębi oczu - oczu Miriam czy Jezusa.
Coraz trudniej spotkać teraz chabry bławatki wzdłuż łanów zbóż i miedz - jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu. Pojawiają się raczej tam, gdzie nikt nie szuka piękna, łagodnie kołysane wiatrem, niezauważone, a jednak wytrwale przebijające się swoim kolorem przez zieleń otoczenia. Otoczone kwitnącą trawą, która kolysana wiatrem nuci pianissimo jak aniołowie przypominający, że tam, gdzie nie widać, życie toczy się intensywniej. Ich obecność chłodzi od żaru walki.
Dlatego chabry nie potrzebują aplauzu, by trwać. Nie muszą być w centrum, by nieść swoje delikatne piękno. Są jak te matki, które kochają bez poklasku – wiernie, cicho, z oddaniem. Jak dusze, które uczą się miłości w ukryciu, tam gdzie nikt nie patrzy, ale wszystko się liczy, bo dane z serca, bo to widzi Bóg.
To kwiaty kobiet delikatnych, lecz niezniszczalnych. Takich, które potrafią być sobą nawet wtedy, gdy świat wybiera inne kolory. To przypomnienie, że godność nie krzyczy – godność po prostu kwitnie.
„Miłość, która żyje w duszy, czyni ją zdolną do tego, by znosić wszystko, nie szukając niczego dla siebie.”— Beatrice z Nazaretu

Czy twoja delikatność była kiedyś odrzucona? Czy ktoś powiedział ci, że jesteś „za miękka”, „zbyt wrażliwa”?
Nie wierz temu. Wrażliwość to odwaga.
Cichość duszy, siła łagodności:
Chaber rośnie po cichu. Nie potrzebuje sceny. Jest piękny tam, gdzie go nikt nie oczekiwał – na poboczach, przy miedzy.
Tak rosną święte dusze. Tak rośnie miłość ukryta w czynach dnia codziennego.
Potwierdzają to słowa Jezusa zapisane przez Annę Dąmbską w 1984 roku: "Ukochałem cię przed wiekami i dlatego istniejesz. Dlatego żyjesz jeszcze, że chronię cię i osłaniam. Wciąż uczę cię Siebie, jakim jestem, abyś przestała wątpić i obawiać się Mnie. I nic od ciebie nie wymagam - proszę tylko o zaufanie. Polegaj córko na Mojej niezmiennej miłości do ciebie. Wtedy nic ci straszne nie będzie."
Być może jesteś jak chaber – niepozorna dla świata, ale niezastąpiona w Sercu Boga.
Twoje „tak” wypowiedziane szeptem ma w Jego oczach wartość wieczności.
Modlitwa dnia:
Boże mój, Abba, naucz mnie być jak chaber – wierną w drobnostkach, pokorną, a jednak odważną.
Pomóż mi nie uciekać od mojej czułości. Niech moja wrażliwość nie będzie raną, ale znakiem Twojej obecności.
Zachowaj moje serce od zgorzknienia. Niech będzie błękitem nawet wśród suchych traw.
Chaber do odrysowania:
Dziś sięgnij po szkic chabra –narysuj cienką łodyżkę, miękką koronę z płatków jak niebo rozpostarte nad ziemią.
Możesz dorysować delikatne trawy wokół niego – niech pokazuje, że piękno nie musi być samotne, bo najczęściej rośnie w czyimś towarzystwie.
Wianek pamięci:
Na małym pasku papieru wypisz osoby, które cię ukształtowały przez miłość, czułość, mądrość, obecność, piękno, cieple spojrzenie, pomoc, cierpliwość...
Zrób z nich symboliczny „wianek pamięci i wdzięczności” – zaplatając słowa, które dostałaś kiedyś… i może zapomniałaś.
Niech ten wianek otuli twoje serce.
Wpisz słowa powoli, jakbyś je haftowała.

pamiętasz? kiedy byłaś mała lubiłaś biegać leśnymi ścieżkami. gdzie tak się spieszyłaś? potykałaś się na miedzach między polami, bo zawsze coś cię gonilo do przodu. kiedy upadłaś, szybko sama się podnosiłaś, tylko sprawdzałaś, czy ktoś przypadkiem nie widzi, że poprawiasz ubranie lub ocierasz łzę... i biegłaś dalej. widzisz tę małą dziewczynkę w chabrowej spódniczce? - a właściwie - nie. raczej w chabrowych spodniach, bo nie lubiłaś spódniczek - i w błękitnej bluzce, prostej i wygodnej. biegniesz, podskakujesz, cieszysz się, na nic nie narzekasz. nie sposób cię dogonić.
teraz w szpilkach i eleganckiej sukni, wyrwana z biura i wszystkich spraw, które „nosisz na głowie”, próbujesz dogonić tę małą i beztroską. ale szpilki wbijają się w miękką ziemię, uważasz na elegancką sukienkę w takim samym kolorze jak spodnie "małej", żeby się nie zniszczyła. co chwilę jakaś przeszkoda staje ci na drodze. nie możesz dojść czy dobiec do tej beztroskiej małej dziewczynki. zatrzymujesz się kolejny raz i znowu chcesz odejść.
dlaczego?
bo ta tęsknota jest starsza niż twoja dorosłość? bo kiedyś nauczyłaś się iść sama? bo nauczyłaś się podnosić bez płaczu i iść dalej, sprawdzając tylko, czy ktoś patrzy? bo nauczyłaś się trzymać wszystko pod kontrolą, żeby nie być ciężarem, żeby nie prosić, żeby ktoś nie odmówił lub nie przegonił, żeby nie czekać, żeby...?
i dziś boisz się, że jeśli się zatrzymasz, rozsypie się to, co tak długo utrzymywałaś w ryzach. że jeśli dopuścisz tę "małą," wróci głód bycia zauważoną. że zabraknie ci sił, żeby wszystko nieść dalej.
ale dzisiaj…
dzisiaj spośród łanów pszenicy wyłania się Mama Miriam.
nie biegnie. kroczy jakby płynęła w ramionach wiatru, jak Ta, która zna drogę. ma oczy chabrowe i chabrowy welon spływający po białej sukni. i przywołuje - sotto voce, jak w Kanie, kiedy mówiła cicho: „zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”.
wahasz się. zostajesz. i odważnie, bo taka jesteś - odważna - idziesz do Niej.
i wtedy widzisz, że Ona prowadzi za rękę tę małą ciebie - tę, której nie mogłaś spotkać, bo zawsze byłaś o krok za nią albo o całe życie przed nią.
i rozumiesz: nie mogłaś jej dogonić, bo to nie ty miałaś ją ocalić. dziecko nie ratuje dziecka. ona nie uciekała od ciebie. ona biegła do Niej! czy Ją widziała, że tak się spieszyła?
bo potrzeba Trzeciej, którą jest Mama Miriam o chabrowych oczach i w chabrowym welonie. widzisz z bliska Jej łagodną twarz i to spojrzenie, które topi serce i kruszy skorupę samodzielności. które otwiera, żeby zaprosić bez obawy - odważnie, bo ty jesteś odważna - zawsze dla innych, teraz dla siebie.
Miriam łączy Swoją Miłością to, co się rozeszło. bierze za rękę "małą " i oddaje ją tobie - już nie samej. jest przy was - jak obecność, która nie ocenia i nie przyspiesza. jak łaska, która działa pianissimo, dolce.
i wtedy przychodzi uzdrowienie - nie z twojego trudu i nie z czuwania nad wszystkim, lecz z łaski spojrzenia.
bo Ona widzi. jak Bóg, który „wejrzał na uniżenie swojej Służebnicy”. i w tym spojrzeniu to, co było rozdzielone, zostaje złączone, a to, co zranione, odnajduje swoje imię.
nie przez siłę się to dokonuje i nie przez panowanie nad sobą, lecz przez obecność, która zna drogę do serca.
ta "mała" już nie musi uciekać. a ty nie musisz biec w szpilkach po miękkiej ziemi. możesz iść leggiero. możesz przytulić swoją tęsknotę. miedzy wami jest Mama Miriam, która odsłania przed wami piękną, jakżeinną ścieżkę.
Więcej o miłości:
🌿 Like. Share. Comment.



Komentarze