top of page

Dzień 2 z Faustyną: Duchowe przyprawy kobiecego serca – Pokój serca w chaosie

  • Beata
  • 11 paź 2025
  • 8 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 7 godzin temu

Zapraszam cię na krótkie spotkania z Faustyną i z naszą Mamą w temacie "Duchowe przyprawy kobiecego serca." W ciągu jednego dnia robisz sobie kilka przystanków na refleksje, modlitwę, herbatę, rozważanie, takie mini rekolekcje tematyczne w domu.


Rano - ziołowa herbatka na dobry dzień, a wieczorem zresztą - też - tyle, że na dobranoc - może ze szczyptą wyciszenia.


W ciągu dnia, kiedy gotujesz, pracujesz, cokolwiek robisz, to niech unosi się zapach danej przyprawy, aby przez cały dzień "rozważać te sprawy w swoim sercu" - pamiętać, by pozostać w temacie miłości i miłosierdzia.


Poniżej link do wyjaśnienia, wstępu, zaproszenia.


🌸 Duchowe przyprawy kobiecego serca – Dzień 2 domowych mini - rekolekcji z Faustyną i Alicją Lenczewską: Pokój serca w chaosie


Dzisiaj zatrzymamy się na pokoju serca w chaosie. Co to oznacza i kto może nam pomóc?

Sytuacje i scenki, które tu przedstawiam są formą samoregulacji i rozważania - jak przy różańcu, wejścia w serce wyobraźni, która leczy.

Oznacza to, że możemy mieć prawdziwą, żywą relację ze świętymi w niebie. Nie jest to tylko wspomnienie czy ładny obrazek – to możliwość:

  • rozmowy z nimi (modlitwy bezpośredniej),

  • proszenia o ich wstawiennictwo przed Bogiem,

  • doświadczania ich opieki i ochrony,

  • przyjmowania od nich pouczenia, światła, pocieszenia.


Wiele świętych za życia praktykowało dokładnie to samo: regularnie rozmawiało z innymi świętymi (żyjącymi i już zmarłymi), czuło ich obecność, prosiło o pomoc, otrzymywało od nich wskazówki, widziało ich w wizjach, doświadczało ich wsparcia w walce duchowej.


Św. Faustyna jest tu tylko jednym z wielu przykładów – ale nie jedynym. Tak samo czynili: św. Teresa z Ávili, św. Jan od Krzyża, św. Gemma Galgani, św. Ojciec Pio, św. Katarzyna ze Sieny, św. Bernadetta, św. s. Łucja z Fatimy i bardzo wielu innych.


Obcowanie świętych to więc nie „coś ekstra” dla wybranych mistyków. To normalna, dostępna część życia Kościoła – dla Ciebie też, jeśli tylko otworzysz serce i poprosisz.

„Wszyscy bowiem żyjemy dla Pana” (Rz 14,8) – i ci w niebie, i my na ziemi. Między nami nie ma nieprzekraczalnej ściany. Jest tylko miłość, która przenika obie strony.

Jeśli czujesz tęsknotę za taką bliskością – to już jest zaproszenie. Po prostu zapytaj. Święci czekają na Twoje słowo.


Wyobraź sobie:

Przy stole siedzą Maryja, Faustyna i Alicja. Piją herbatę z melisy i lawendy. Rozmowa toczy się wolno.


Alicja: Pan Jezus daje pokój serca chociaż to, co na zewnątrz - świat jest dziś pełen chaosu. Co to właściwie znaczy – mieć pokój serca w chaosie?

Maryja: To znaczy, że na zewnątrz może trwać burza – hałas, pośpiech, problemy – a w środku, w centrum duszy, jest cisza i bezpieczeństwo.

Faustyna: Nie dlatego, że chaos znika. Tylko dlatego, że nie pozwalasz mu już rządzić twoim wnętrzem.

Alicja: Czyli pokój serca nie polega na tym, że wszystko się układa?

Maryja: Nie. Świat daje pokój warunkowy: „będę spokojna, kiedy sytuacja się poprawi”. Bóg daje pokój innego rodzaju.

Faustyna: Jezus powiedział: „Pokój zostawiam wam, pokój Mój daję wam. Nie tak jak daje świat.” To znaczy: pokój nie zależy od okoliczności.

Alicja: A jak to wygląda w praktyce, gdy wszystko krzyczy?

Faustyna: Chaos mówi: „wszystko się wali, musisz działać teraz, bo inaczej przegrasz”. Pokój serca odpowiada: „Bóg jest tu. Oddaję Mu to. Nie muszę wszystkiego kontrolować”.

Maryja: To jest wybór. Zamiast walczyć z burzą na zewnątrz – lepiej wejść głębiej do środka.

Alicja: I tam jest pokój?

Maryja: Tam jest Chrystus. A Jego obecność wystarcza.

Faustyna: Dlatego pokój serca w chaosie nie oznacza braku burzy. Oznacza obecność Boga w samym jej środku.

Na chwilę wszystkie kobiety milkną. Herbata stygnie. Rozmowa jednak nie dobiega końca.



Faustyna zapewniała, że dla Boga najważniejsze jest pragnienie serca, intencja, zaproszenie Go i pełne zaufanie, że zrobi wszystko lepiej niż możemy sobie wyobrazić. Jezus nie przychodzi ze Swoim pokojem w huku wodospadów, lecz w cichym powiewie wiatru, który koi skołatane serce. Jest Gentelmanem i kiedy puka do drzwi, a ty nie otwierasz, On cierpliwie czeka... i znowu puka. Albo wybiega jak Ojciec syna marnotrawnego i oczekuje. Faustyna zawsze wołała Go na pomoc - "Moc w słabości..." - pamiętała o tym.

„Jezu mój, pomimo Twych łask jednak czuję i widzę całą nędzę swoją. Zaczynam dzień walką i kończę go walką, zaledwie się uprzątnę z jedną trudnością, to na jej miejsce powstaje dziesięć do zwalczenia, ale nie martwię się tym, bo wiem dobrze, że to jest czas walki, a nie pokoju.

Dalej Faustyna opowiada jak sobie radzi w takich przeciwnościach. Zna siebie na tyle dobrze, że wie, że aby pokonać własne skłonności do złego musi czuwać i ufać łasce Bożej więcejej niż sobie.


Ona przyjmuje postawę małego dziecka zdanego wyłącznie na dobroć Ojca. Dlatego w największych przeciwnościach nie traci wewnętrznego spokoju I nie daje się wytrącić z równowagi. Nie daje się sprowokować, bo jest mocno zakotwiczona w cierpliwości, która "daje moc duszy."


Każde spotkanie na modlitwie jest dla niej źródłem głębokiego spokoju i odwagi. A jedyna jej obawą jest,

"aby nie zasmucić Jezusa.”

Faustyna, żyjąc wśród nieustannych prób, choroby, oschłości i niezrozumienia, uczy, że prawdziwy pokój nie rodzi się z braku trudności, ale z obecności Boga pośród nich. W podobny sposób tłumaczy to Bóg Alicji Lenczewskiej:

„Dziecko Moje, jeśli w twoim umyśle jest zgiełk myśli i w twoim sercu nawałnica emocji, to walcz z tym przez aktywność modlitwy z użyciem słów i żarliwości wielbienia, dziękczynienia, zwłaszcza za trud i cierpienie.

Dziękować za przeciwności! Kto z nas w tych czasach ma taką odwagę i zaufanie? Po długim czasie "trawienia" podobnych słów, myślę, że chodzi tu o poznanie siebie, wytrwałość i dążenie do świętości. To tak w skrócie. To, jak reagujemy w trudnych, prowokujących sytuacjach najpierw mówi o nas samych, o stanie serca, z którego wydobywamy na zewnątrz lub parafrazując - odzwierciedlamy.


Dlatego takie sytuacje potrzebne są dotąd aż wyszlifujemy perłę danej cnoty, a potem będzie nastepna i następna. Chyba, że utkniemy na tej jednej we własnej samodzielności lub po prostu braku samoświadomości i zrozumienia tej całej zależności. Do takiej pracy nad sobą potrzebne jest zapatrzenie w Jezusa - zatrzymanie na chwilę, by Mu podziękować... ach po prostu być z Nim w relacji, a On się wszystkim zajmie, jak Józef Maryją. To przejaw miłości i miłosierdzia - postawa dziecka, które mówi rodzicom z radością "Kocham cię" nie oczekując niczego.


Ważna jest obecność... Tak mi się przyponiała jedna z córek. Kiedy miała 6 lat, przybiegała do mnie często z wyznaniem miłości i ja jej tym samym odpowiadałam. Tylko spojrzała mi w oczy. Powiedziała "kocham cię." To samo usłyszała ode mnie i odbiegała do zabawy.

Trwaj w ciszy zachwytu, by nie uronić nic ze świętości tej chwili łaski, jaka jest ci dana. To największa łaska i najbardziej wzniosły stan twej duszy zatopionej we Mnie, który ma opromieniać czas, jaki nastanie potem, gdy powrócisz na zewnątrz za pośrednictwem zmysłów i umysłu.” (ALS #367)

Każda osoba swiecka, jak Alicja, inaczej doświadcza relacji, dotyku Boga.

Każda siostra w klasztorze inaczej doświadczała obecności Boga i to samo dotyczy każdej z nas. W Dzienniczku Faustyna zapisała słowa Jezusa:

„Ucisz serce swoje i patrz z wiarą w Moje Miłosierdzie” (Dz. 1486) 

Te słowa to klucz do duchowego pokoju: spojrzenie pełne wiary i ufności, nawet gdy wszystko w nas krzyczy i nie ma w umyśle tej szczeliny na Światło. Dlatego powrót do uważności może bardzo pomóc - to jest jeden z tych kroków nawracania się, czyli zmiany myślenia.


Pokój serca to łaska, którą Jezus daje tym, którzy pozwalają się poprowadzić. On sam zapewnia w Księdze Powtórzonego Prawa 31,6:

„Bądźcie mocni i dzielni, nie lękajcie się i nie bójcie, bo Pan, twój Bóg, idzie z tobą; nie opuści cię ani nie porzuci.” 

Nawet jeśli chaos zewnętrzny czy wewnętrzny nie znika, On jest w jego centrum, przynosząc światło i łagodność.


W milczeniu serca, które Faustyna nazywała mieczem walki duchowej (Dz. 477), dusza odnajduje swoją prawdziwą tożsamość – w cichej, głębokiej obecności Miłosierdzia.


W drugim dniu naszej duchowej podróży zapraszam Cię do odkrycia mocy melisy i lawendy – ziół, które uczą, jak uciszyć wewnętrzny hałas i odnaleźć przestrzeń, w której mówi Bóg.


Fioletowa lawenda na tle ogrodu, rozmyty basen w oddali. Zielone liście i kwiaty tworzą spokojny, letni nastrój.

Zioła na dziś: melisa i lawenda – ukojenie, jasność, pokój


Melisa – roślina wyciszenia i zaufania. Kiedy świat przyspiesza, a serce gubi rytm, melisa pomaga zwolnić. Jej delikatny, cytrusowy aromat przynosi ukojenie i przypomina, że Bóg działa w ciszy. W ziołolecznictwie melisa używana jest do łagodzenia napięcia nerwowego. Wspiera sen i trawienie, działa uspokajająco. W kuchni najlepiej smakuje na świeżo jako napar lub dodatek do letnich lemoniad, deserów i sałatek z owocami.


To zioło, które uczy, że nie wszystko trzeba naprawiać – czasem wystarczy odpocząć w Bożym pokoju.


Lawenda – kwiat pokoju i jasności. Jej zapach koi zmysły, oczyszcza przestrzeń i myśli. Działa rozluźniająco, łagodzi bóle głowy i napięcia mięśni. W kuchni nadaje wypiekom i herbatom subtelny, kwiatowy aromat. W ziołolecznictwie stosowana jest na stres, bezsenność i lęk. Kilka kropel olejku lawendowego na poduszkę przynosi spokojny sen i poczucie bezpieczeństwa – jakby ktoś szeptał: „Jestem przy tobie.”


Razem – melisa i lawenda (jak Faustyna i Alicja) tworzą duet ukojenia. Łączą serce i umysł w jeden spokojny rytm, pomagają zasnąć z ufnością, że jutro też będzie w rękach Boga. Ich wspólny zapach to jak modlitwa bez słów – delikatna, cicha, a jednak głęboka. To jak rozesłanie apostołów i uczniów - po dwóch.


🌸 Rano: Wejście w dzień z Faustyną - pokój serca w chaosie


„Panie, przynieś pokój do mojego chaosu. Naucz mnie słuchać Twojego głosu wśród tysiąca innych.”


Faustyna mówi:

„Milczenie jest mieczem w walce duchowej…” (Dz. 477)

🌸 Rytm dnia: Łagodność i ufność


Masz prawo nie wiedzieć, mieć wątpliwości i gubić się w życiu. Masz prawo być zmęczona, nie dawać sobie rady od razu ze wszystkim. Masz prawo krzyczeć, odczuwać frustrację, smutek, gniew. To naturalne reakcje człowieka.


Ale - jak długo możesz żyć na takim prawie? Jeśli złamiesz rękę lub skacze ci cukier, idziesz do lekarza, robisz badania, szukasz pomocy i rozwiązania. A jak już ją uzyskasz, to do ciebie należy wybór, co zrobisz z tymi zaleceniami. To samo dotyczy złamanego serca i rozkołatanych emocji. Czy siedzisz w swoich ranach, czy szukasz rozwiązania i.. najważniejsze, jeśli szukasz, to gdzie?


Masz dostęp do pokoju, który nie zależy od tego, co się dzieje na zewnątrz. Ten spokój jest jak źródło w sercu, którego nikt nie może ci odebrać. Nie trzeba go „wypracować” w emocjach ani czekać, aż wszystko się ułoży. Jest dostępny w każdej chwili, jeśli tylko pozwolisz sobie na zatrzymanie i otwarcie serca. Bo Bóg, który leczy rany mieszka w tym złamanym sercu. Dlaczego to jest tak trudne do doświadczenia?


Bo nikt nas, baby boomers, nie nauczył regulacji emocji - czyli umiejętności rozpoznawania, nazywania i kierowania swoimi uczuciami tak, żeby nie panowały nad nami. Ale na naukę nigdy nie jest za późno, albo, jak zobaczysz - myśmy tym żyły, to było naturalne i powszechne w naszej młodości - tylko nie miało naklejek! Niestety pośpiech i gonitwa w życiu poprowadziły nas na inna drogę. Jakie tam stały drogowskazy? Trzeba „trzymać fason”, „nie okazywać słabości” albo „natychmiast wiedzieć, co robić”.


Regulacja emocji to po prostu:

  • zauważenie, co czujesz, bez oceniania siebie,

  • nazwanie tego (zmęczona, zła, przestraszona, smutna),

  • oddech, przerwa, chwila obserwacji,

  • świadomy wybór reakcji — zamiast automatycznej eksplozji lub tłumienia emocji.

  • zaproszenie Jezusa: Jezu, ufam Tobie. Jezu, ty się tym zajmij. Twoja Moc w mojej słabości się doskonali. Ofiaruję Ci moje cierpienie i dziękuję za wszystkie błogosławieństwa, a szczególnie za te trudne, które mnie tak poruszają.


Dzięki temu uczymy się, że pokój nie zależy od okoliczności, tylko od świadomości, że możemy w każdej chwili wrócić do źródła spokoju w sobie. To jest klucz do prawdziwej wewnętrznej wolności.


Melisa przypomina: Nie musisz działać, by być kochana.

Lawenda szepcze: Czasem największą modlitwą jest spokojne milczenie. Trwanie w skupieniu.


🌸 Ćwiczenie – Ziołowy dziennik duszy:


Zaparz dzisiaj napar z melisy i lawendy. Jak możesz, to ze świeżych gałązek, po jednej na szklankę czy raczej kubek. Zanotuj w dzienniku:


1. Gdzie dziś czujesz największy chaos?


2. Który głos w tobie najgłośniej krzyczy – a który naprawdę prowadzi?


3. Jak możesz dziś praktykować pokój w małych rzeczach?


🌸 Wieczorna medytacja – Pokój w duszy

„Bo Bóg nie jest Bogiem zamieszania, lecz pokoju.” (1 Kor 14,33)

Pomyśl, co dziś próbowało zaburzyć twój pokój.

Oddaj to Bogu słowami Faustyny: „Jezu, ufam Tobie.”


🌸 Modlitwa na noc:

„Dopomóż mi, Panie … aby serce moje było miłosierne, bym czuła ze wszystkimi cierpieniami bliźnich … i niech odpocznie miłosierdzie Twoje we mnie.” (Dz. 163)

Jezu, ufam Tobie, Jezu, kocham Cię!

W miłosierdziu Swoim nie opuszczaj mnie!

Jezu, ufam Tobie, Jezu, kocham Cię!

Do Swojego serca mocno przytul mnie!

Jezu cichy i pokornego serca,

ucz mnie Twojego pokoju.

Niech moje serce odpoczywa w Tobie,

nawet wtedy, gdy świat krzyczy.

Przyjdź jak melisa – uspokajająco.

Jak lawenda – delikatnie i wiernie.

Amen.





🌸 Puzzle na koniec dnia (do przemyślenia):

Słowa-światełka

Zapisz te słowa na małych karteczkach.

Wieczorem wybierz jedno – to, które „świeci” dziś najmocniej – i połóż obok łóżka.

Niech będzie Twoim światłem nocy, jednym słowem, które zabierasz w sen.

pokój |chaos |melisa | lawenda |cisza |modlitwa |zaufanie |delikatność |głębia |obecność


Like.💛 Share.🌸 Leave a comment.💛





Komentarze


© 2025 przez theblessedword. Dumnie stworzony z Wix.com

bottom of page