Rozdział 14 - Adwentowa droga do Domu Chleba: Dzień szabatu w drodze - poranek z Miriam

Zaktualizowano: 6 dni temu
Adwentowa droga do Domu Chleba
Jeśli dzisiaj chcesz się czegoś dowiedzieć, masz mnóstwo możliwości. Możesz sięgnąć po książkę, zapytać kogoś, kto jest ekspertem w danej dziedzinie, albo po prostu włączyć internet i w kilka sekund masz odpowiedź na prawie każde pytanie.
Ale w czasach Jezusa było zupełnie inaczej.
W tamtym odległym świecie nie było internetu, telefonów ani książek tak łatwo dostępnych. Nie każdy umiał czytać, a zwoje Pisma były cenne i dostępne nielicznym. Dlatego życie ludzi opierało się przede wszystkim na słowie mówionym.
Ludzie słuchali siebie nawzajem. Opowiadali historie. Powtarzali to, co usłyszeli od rodziców i dziadków. Uczyli się podczas rozmów, w synagodze, przy pracy, podczas świąt i wspólnych spotkań. Można powiedzieć, że człowiek był wtedy trochę jak książka.
Jeśli chciałeś dowiedzieć się czegoś, często musiałeś znaleźć kogoś, kto już to wiedział - i usiąść obok niego, słuchać i zapamiętywać. I czasami myślę, że w pewnym sensie zaczynamy do tego wracać. Tylko że zamiast usiąść obok żywego człowieka, coraz częściej siadamy obok… ekranu.Zamiast słuchać historii opowiadanej przez babcię, dziadka, nauczyciela czy przyjaciela, przewijamy kolejne filmiki. Zamiast rozmowy twarzą w twarz mamy krótkie nagrania, które pojawiają się jedno po drugim. Nasz mózg nie nadąża tego wszystkiego przeżyć, poukładać i zapamiętać.
TikTok trochę zajął miejsce żywego człowieka. I może właśnie dlatego historia tego szabatu jest tak ciekawa. Bo tego poranka Miriam nie daje dzieciom telefonu ani książki.
Daje im swój czas. Siada z nimi, pokazuje im litery, opowiada, tłumaczy i uczy ich słuchać. A Marcel i Gabi odkrywają, że można nauczyć się czegoś ważnego nie tylko z książki czy ekranu, ale również od człowieka, który siedzi obok.
W 14-stym rozdziale „Adwentowej drogi do Domu Chleba” przeczytasz, jak dzieci spędziły poranek szabatu z Miriam i czego się od niej dowiedziały. Ale czeka na ciebie jeszcze jedna mała tajemnica. Czy wiesz, czym dzieci rysowały w swoich zeszytach? Dzisiaj mamy kredki, flamastry i kolorowe długopisy. A jakimi „kredkami” mogły rysować dzieci w czasach Jezusa?
Tego również dowiesz się podczas naszego szabatu w drodze. Bo czasami, żeby naprawdę zrozumieć dawny świat, trzeba nie tylko o nim przeczytać. Trzeba na chwilę wejść do niego razem z bohaterami. A więc… usiądźmy obok Miriam. Poranek szabatu właśnie się zaczyna.
Dzień szabatu w drodze - poranek z Miriam
Kiedy słońce stanęło wysoko, wszyscy zjedli wspólny, prosty posiłek. Chleb, oliwki, suszone owoce i trochę miodu. Dzieci były zdziwione, że w takim spokoju czas płynie inaczej - jakby zwolnił, jakby dzień stał się dłuższy i jaśniejszy.
W południe niespodziewanie pojawiła się gospodyni z gospodarstwa na wzgórzu wraz z dwójką swoich dzieci.
– Marcel, patrz! Mamy towarzystwo. Ale niespodzianka. - Krzyknęła radośnie Gabi i pobiegła naprzeciw dzieci, nie oglądając się za siebie. Marcel do niej dołączył, niemniej zdziwiony, bo przecież nie mieli telefonów, żeby się zapowiedzieć. Gospodyni z gospodarstwa na wzgórzu wraz z dwójką swoich dzieci, wesoło rozmawiających z naszymi młodymi bohaterami, szła w stronę szopy. Dołączyła do niej obecna gospodyni gospody z trójką dzieci i razem przywitały Miriam i Józefa. Przyniosły kosze owoców i placki z rodzynkami, chleb i oliwki, które zostały przygotowane wcześniej, przed rozpoczęciem szabatu.
- Szabat Szalom! - powiedziała gospodyni z uśmiechem. - Pokój szabatu niech będzie z wami. Cieszymy się, że jesteście dziś naszymi gośćmi.
Dzieci od razu usiadły blisko Miriam, a dorośli przygotowali miejsce przy niskim stole. Tego dnia nikt się nie spieszył. Był to czas na odpoczynek, rozmowę, wspólne jedzenie i opowiadanie historii.
Marcel zauważył, że gospodarze nie traktowali gościnności jak dodatkowego zadania do wykonania. Była naturalną częścią świętowania. W szabat można było zatrzymać się, otworzyć drzwi, podzielić się tym, co już zostało przygotowane, i po prostu być razem.
A Gabi pomyślała, że może właśnie na tym polega prawdziwa gościnność - nie tylko nakarmić kogoś, ale zrobić dla niego miejsce przy swoim stole i podzielić się tym, co jest w domu w danym czasie.
Dzieci po kolei czytały psalmy z małych zwojów pergaminowych, a ich wzruszone i dumne matki nie mogły oderwać oczu od tego widoku. Zwoje były cienkie i delikatne, a każda litera napisana starannie
W czasach Narodzenia Pańskiego książki w dzisiejszym rozumieniu nie istniały - ludzie korzystali głównie z pergaminów lub rzadziej z papirusu. Pergaminy były zwiniętymi zwojami przygotowanymi ze skóry zwierząt, na których zapisywano modlitwy, psalmy i ważne teksty religijne. Papirus był rzadszy i importowany, mniej trwały, a gliniane tabliczki służyły głównie do nauki liter i krótkich notatek. Forma współczesnej książki - kodeksu z wielu kartek - pojawiła się dopiero kilkaset lat później.
Miriam tłumaczyła Marcelowi i Gabi:
- Każda litera ma znaczenie i siłę, a powtarzanie słów modlitwy utrwala pamięć i uczy szacunku do Boga.

Dzieci gospodyni pokazały Marcelowi i Gabi, jak wygląda alfabet hebrajski. Miriam z kolei wskazywała kolejne litery na pergaminie. Niektóre przypominały proste kreski, inne pętelki i kąty. Wyjaśniała:
- Litery piszemy od prawej do lewej strony, a każda z nich ma nie tylko znaczenie dźwiękowe, lecz także swoją symbolikę. Na przykład litera „Alef” jako pierwsza oznacza Boga, początek wszystkiego, a litera „Bet” oznacza dom i rodzinę.
Marcel wyjął z plecaka swój zeszyt z notatkami i szkicami.
- To są moje własne „znaki”, które wymyśliłem, aby zapamiętać trasę podróży i oznaczyć ważne miejsca. A tak wygląda nasz alfabet. – Wyjaśniał zachwycony Marcel, bo kochał kaligrafię i był super dobry w tym „rzemiośle”. Babcia z Polski często zastanawiała się czy to jego pisanie czy druk? Więc z entuzjazmem próbował przerysować hebrajskie litery w swoim zeszycie, a Gabi z równym entuzjazmem kreśliła kolorowe obrazki. W ten sposób powstawały ich własne, „dziecięce księgi podróży”.
Dzieci gospodyni podziwiały znaki - wyrazy, jakie zapisywał Marcel, który szybko odkrywał, że własne rysunki i zapiski mogą opowiadać historie równie dobrze jak słowa na pergaminie.
Gabi prezentowała swoje kolorowe rysunki i kredki, czym wzbudziła ogromne zdumienie i zachwyt dzieci gospodarzy. W ten sposób nauka, zabawa i twórczość łączyły się w jeden dzień, a dzieci odkrywały radość z poznawania świata innych kultur i zwyczajów. Nie było czasu na nudę.
Ale to nie koniec szabatu. Może teraz ty spróbujesz narysować własnymi znakami drogę z domu do szkoły lub kościoła, albo do swojego przyjaciela. Mówisz, że mieszka daleko i rodzice cię wożą samochodem? Nie szkodzi. Też narysuj. Ćwicz się w jakimś „rzemiośle”. To też Adwentowa droga do Domu Chleba.
Idźmy dalej → Gotowy na kolejny krok? Przejdź do następnego rozdziału Adwentowej drogi do Domu Chleba i zobacz, dokąd zaprowadzi Was ta podróż.
Psalmy od wieków towarzyszą ludziom w wędrówkach, ucieczkach, powrotach, nocach spędzanych „na uboczu”. Były modlitwą pielgrzymów, rodzin, wygnańców i tych, którzy nie mieli świątyni - tylko drogę.
Modlitwa w drodze psalmami polega na pozwoleniu, by Słowo Boga szło razem z nami, dokładnie tam, gdzie jesteśmy.
Od wieków w szabat odmawiany jest Psalm 92. Uczy on wdzięczności, daje ukojenie i zaprasza do radosnego przebywania z Bogiem.
„Dobrze jest dziękować Panu i śpiewać Twoje imię, Najwyższy, ogłaszać rankiem Twoją łaskawość i w nocy wierność Twoją”
Prefer to read in English? You can find the English version here:
← Kontynuuj podróż: Jeśli ominąłeś poprzedni rozdział, wróć na chwilę na drogę i odkryj, co wydarzyło się wcześniej.
🌿Pozdrowienia z podróży
Na koniec dnia Marcel wyjął swój notatnik i zapisał:
Hebrajskie słowo שַׁבָּת - Shabbat pochodzi od rdzenia שׁ־ב־ת (š-b-t)
Oznacza „przestać”, „zaprzestać”, „zatrzymać się”, „odpocząć”.
שַׁבָּת — SZABAT
to stop • to cease • to rest
zatrzymać się • odpocząć • być z Bogiem
💛 Co to znaczy?
Szabat oznacza: zatrzymać się na tak długo, by przypomnieć sobie, że Bóg jest blisko.
Shabbat means stopping long enough to remember that God is near.
Szabat w sensie biblijnym to nie tylko „dzień odpoczynku”, lecz zatrzymanie się od codziennej pracy, aby zwrócić serce ku Bogu.
Podobnie niedziela jest dla chrześcijan czasem zatrzymania codziennego zabiegania, aby skierować serce ku Bogu i Jego obecności.
Różnica polega na tym, że Szabat przypomina o odpoczynku Boga po stworzeniu, a niedziela o Zmartwychwstaniu Chrystusa i nowym stworzeniu.

🌟 Pytanie dla małego pielgrzyma:
Co możesz zrobić w niedzielę, aby naprawdę zatrzymać się i być bliżej Boga?
Jak wyglądałaby Twoja kartka z tej podróży? Co chciałbyś na niej zapisać, narysować albo przykleić? Wyślij mi zdjęcie w komentarzu jako twoją kartkę z podróży. 💛 Do usłyszenia w następnym rozdziale.




Komentarze