Rozdział 13 - Adwentowa droga do Domu Chleba: Dzień szabatu w drodze - poranek z Józefem

Zaktualizowano: 6 dni temu
Adwentowa droga do Domu Chleba
Adwentowa droga do Domu Chleba zaczyna się o w ciszy poranka, w prostocie i w gotowości serca. Takie serce miał św. Józef - gotowe i słuchające. Jego siła rodziła się z ciszy umysłu, uważności i zaufania Bogu.
Jego troska o Maryję była czuła i konkretna. Nie ograniczała się do słów. Józef zapewnił Jej bezpieczeństwo, towarzyszył Jej w drodze, troszczył się o Jej codzienne potrzeby i pozostał przy Niej także wtedy, gdy sytuacja stawała się trudna i niepewna.
Tak samo opiekował się Jezusem. Przyjął Go jak własnego Syna i zrobił wszystko, aby zapewnić Mu dom, bezpieczeństwo i warunki do wzrastania. Nie musiał rozumieć wszystkiego, żeby kochać i być obecnym.

Podobnie może opiekować się również nami - oczywiście, gdy o tym pamiętamy i chcemy przyjąć pomoc św. Józefa. Stąd jest on opiekunem rodzin i pięknym wzorem dla mężczyzn i ojców. Uczy ich najpierw słuchać, a potem działać.
Jego mądrość życiowa polegała na tym, że umiał słuchać Boga, słuchać serca drugiego człowieka i rozpoznać moment, w którym trzeba zrobić krok. Przekonasz się o tym w dzisiejszym spotkaniu.
Poznaj bliżej św. Józefa - opiekuna Świętej Rodziny i cichego mężczyznę wielkiej wiary, który uczy, jak słuchać, rozumieć i z miłością wychodzić naprzeciw tym, których Bóg powierzył naszej opiece.
Dzień szabatu w drodze - poranek z Józefem
Następnego ranka, gdy niebo zrobiło się jasne, a zapach rozgrzewającej się ziemi uniósł się znad pól, podróżni nie szykowali się do dalszej drogi. Józef wyjaśnił dzieciom, że dziś jest szabat - święty dzień odpoczynku.
- To trochę tak - wyjaśniał Józef, kiedy usiedli razem przed szopą - jak wasza niedziela. Tylko że u nas, w Izraelu, to dzień, w którym naprawdę przerywa się wszystko, nawet najmniejszą pracę. Nikt nie podróżuje, nie gotuje, nie sprząta. To czas dla Boga, rodziny i pokoju.
Gabi zmarszczyła czoło. - To co?… cały dzień nic nie robicie?
Maryja zaśmiała się cicho. - Robimy to, co dobre dla serca. Modlimy się, jemy proste posiłki, rozmawiamy, śpiewamy psalmy. A przede wszystkim - dziękujemy Bogu za to, że nas prowadzi.
Przygotowania zaczęły się już o poranku. W gospodzie niby panowała cisza, ale szmer rozmów i śmiechów mieszał się z dźwiękiem glinianych naczyń. Pasterze przynieśli z domu chleb i oliwki, jeden z mężczyzn pieczołowicie rozniecał mały ogień jeszcze przed wschodem słońca, bo w szabat nie wolno było go rozpalać.
Gabi patrzyła szeroko otwartymi oczami, kiedy kobiety przykrywały stoły w gospodzie, jakby zakładały najlepsze szaty na czas spotkania z Bogiem.
Wszyscy umyli ręce, do czego już się przyzwyczaiła, że nie było innej opcji, jak tylko powoli, z szacunkiem umyć ręce przed każdym posiłkiem - bo to był znak, że chcą wejść w święty czas z czystym sercem. Nie jedli w przelocie, w samotności, bo posiłek we wspólnocie to coś dużo więcej niż napełnienie brzucha.
To bardziej jak spotkanie biznesowe obecnie, gdzie posiłek jest pretekstem lub dodatkiem do ważnej rozmowy.
Marcel, siedząc obok Józefa, przysunął się bliżej, bo ciągle nie czuł sytuacji i odważnie zapytał:
- A dlaczego to takie ważne dla was?

Józef spojrzał w niebo i odpowiedział:
- Bo Bóg sam odpoczął siódmego dnia. A my uczymy się od Niego, żeby zatrzymać się w biegu dnia czy tygodnia, nauki i pracy, i zobaczyć, że świat jest Jego darem. Żeby to poczuć, synku, musisz zatrzymać się w ciszy.
Sposób, w jaki Józef powiedział do Marcela „synku”, przeszył serce chłopca do głębi. Cała miłość wszechświata, czułość, duma, zachwyt - coś, czego nie potrafił nazwać, bo tylko to odczuwał sercem - brzmiało w tym jednym słowie, jakby Józef przyjął go do swojego serca - zaadoptował choć na tę jedną noc i tę jedną drogę.
A może na stałe?
Józef odwrócił spojrzenie z nieba na chłopca i łagodnie zaproponował:
Pomódlmy się teraz razem, ja i ty, jak uczą nas nasi ojcowie.
Złączyli dłonie. Wieczorne powietrze było chłodne, ale dotyk dłoni Józefa był ciepły i spokojny, jak ogień, który nie parzy.
- Panie, który prowadzisz nas po ścieżkach dnia i nocy, pozwól nam odpocząć w Twoim pokoju. Strzeż tych, których kochamy, strzeż tej drogi, którą mamy jutro przejść.
Józef dodał jeszcze szeptem - tylko do Marcela:
- A Marcelkowi daj serce odważne i ciche, by słyszał Twój głos.
Marcel poczuł, jakby w piersi zrobiło mu się jaśniej, jakby w środku zapaliła się mała gwiazdka.
Gabi patrzyła na nich z oddali, obejmując swoją owieczkę, a Maryja uśmiechała się łagodnie, widząc, że modlitwa naprawdę dotarła do serca chłopca.
Cisza szabatu otuliła ich jak ciepły płaszcz, jak Adwentowa droga do Domu Chleba. Idźmy dalej → Gotowy na kolejny krok? Przejdź do następnego rozdziału Adwentowej drogi do Domu Chleba i zobacz, dokąd zaprowadzi Was ta podróż.
Psalmy od wieków towarzyszą ludziom w wędrówkach, ucieczkach, powrotach, nocach spędzanych „na uboczu”. Były modlitwą pielgrzymów, rodzin, wygnańców i tych, którzy nie mieli świątyni - tylko drogę.
Modlitwa w drodze psalmami polega na pozwoleniu, by Słowo Boga szło razem z nami, dokładnie tam, gdzie jesteśmy.
Powtarzaj Psalm 40, 5:
„Błogosławiony, kto ufa Panu, kto pokłada nadzieję w Panu.”

Kiedy powtarzasz słowa Psalmu 45,5 pomyśl o św. Józefie, któremu te słowa z pewnością towarzyszyły w drodze i napełniały nadzieją. Pamiętaj, „Błogosławiony, kto ufa Panu, kto pokłada nadzieję w Panu.”
🌿Pozdrowienia z podróży
Na koniec dnia Marcel wyjął swój notatnik i zapisał znaczenie imienia Józef. Gabi też zrobiła swoją wersję, bardziej w stylu scrapbookingu, doklejając jakiś kwiatuszek i listek.
A Ty? Jak wyglądałaby twoja kartka z tej podróży?
Co chciałbyś na niej zapisać, narysować albo przykleić?
Józef - Yosef
Po hebrajsku Józef to יוֹסֵף - Yosef.
To imię ma piękne znaczenie:„Niech Bóg doda” albo „Bóg pomnoży”.
💛 Co to znaczy?
Kiedy ktoś nazywa się Józef, jego imię przypomina o Bogu, który może dodać do naszego życia coś dobrego - Swoją łaskę, siłę, odwagę, mądrość i miłość.
Józef z naszej adwentowej drogi nie wiedział jeszcze wszystkiego. Nie wiedział, co wydarzy się w Betlejem. Nie znał całej drogi. Wiedział jednak, że może zaufać Bogu i zrobić następny krok.
Dlatego jego imię możemy zapamiętać tak:
JÓZEF = YOSEF = BÓG DODA
Ja też nie zawsze muszę wiedzieć, co będzie dalej. Mogę zaufać, że Bóg da mi to, czego potrzebuję na dzisiejszą drogę.
🌟 Pytanie dla małego pielgrzyma:
Co Bóg mógłby dzisiaj wlać do twojego serca? Odwagę? Radość? Cierpliwość? Pokój? A może wiarę?
I pamiętaj: czasem Bóg nie zmienia całej drogi. Po prostu daje ci siłę, żeby zrobić następny krok.
← Kontynuuj podróż: Jeśli ominąłeś poprzedni rozdział, wróć na chwilę na drogę i odkryj, co wydarzyło się wcześniej.
Prefer to read in English? You can find the English version here:
Pomódl się tą starożytną modlitwą.
Więcej spotkań ze św. Józefem znajdziesz w kategorii Maryja & Józef.




Komentarze