Rozdział 22 – Adwentowa droga do Domu Chleba: W Betlejem
- Beata
- 7 dni temu
- 3 minut(y) czytania
W Betlejem – Adwentowa droga do Domu Chleba
Wypoczęci i dobrze nakarmieni wyruszyli rano. Po trzech godzinach dotarli do północnej strony Betlejem. Przeszli do zachodniej części miasta, gdzie dawniej stał dom Józefa. Tutaj znajdował się duży budynek, w którym Rzymianie dokonywali spisu ludności. Otaczały go mniejsze domy z podwórkami, na których rosły różne drzewa. Pola obok pokryte były gęsto namiotami zarówno podróżnych, jak i żołnierzy rzymskich.

Tutaj Rzymianie pobierali podatki i spisywali ludność. Józef od razu się zameldował i dostał karteczkę – zezwolenie na wejście do miasta dla siebie i Miriam. Mimo że Józef przybył późno, celnik potraktował go bardzo uprzejmie.
Tymczasem Miriam i nasi mali podróżnicy czekali w pobliskim domku. Obok kobiety gotowały dla żołnierzy, ale zajęły się Miriam, zważając na Jej odmienny stan.
Popołudnie nadal było ciepłe i słoneczne, a z tego miejsca roztaczał się piękny widok na górę między Betanią a Jerozolimą. Miriam i dzieci w ciszy czekały na powrót Józefa.
Józef nadal załatwiał sprawy z urzędnikami. Przeszedł do pomieszczenia na górze, gdzie ściany obwieszone były długimi zwojami. Spisane były na nich rodowody. Józef się przedstawił i odczytano rodowód jego i Miriam, która w prostej linii od Joachima również pochodziła z rodu Dawida. Józef wytłumaczył, że utrzymuje się ze swojego rzemiosła i pomocy teściowej i nie posiada żadnej ziemi.
Kiedy skończył swoje formalności, wrócił do Miriam. Ona też musiała osobiście stawić się przed urzędnikiem, aby złożyć oświadczenie. Nie wiem dlaczego było to w innym miejscu, na ganku i nic jej tu nie odczytywano. Józef zapłacił swój wyznaczony podatek.
Każdy z przybyszów miał inną sytuację. Niektórzy musieli pozostać w Betlejem kilka miesięcy i w ratach spłacić zaległości podatkowe. Było to najmniejsze miasto w Judei, jak możesz przeczytać w Biblii, a wygląda na to, że ród Dawida był liczny, skoro przybywało tylu podróżnych i każdego dnia był tłok na ulicach i w urzędach rzymskich.
Po zakończonych formalnościach nasza czwórka udała się do miasta na poszukiwanie noclegu. Dzieci przykleiły się do Miriam i przy wejściu prawie do każdej ulicy czekały z nią na Józefa, który sam biegał od domu do domu prosząc o przyjęcie. Miasto było zatłoczone. Gospody pełne.
Dzień się kończył, a przyjaciele, na których Józef tak liczył, nie chcieli z nim rozmawiać, a do innych nie był w stanie przejść do tej części miasta, gdzie mieszkali. Przeszli więc na drugą stronę i zeszli na polną drogę z domkami rozproszonymi na wapiennych pagórkach.

Doszli do placu z pięknym, rozłożystym drzewem. Pod jego gęstym parasolem Miriam usiadła na matach, a dzieci przylgnęły do Niej. Oboje usnęli zmęczeni wrażeniami i atmosferą miasta, tak odmienną od minionych dni.
No, może koło Jerozolimy było trochę podobnie, ale nie wchodzili do miasta. Nie musieli, tak jak tu, przepychać się wąskimi i zatłoczonymi uliczkami. Dlatego Józef w większości biegał sam, aby szybciej się przecisnąć przez tłum ludzi i zwierząt. Tak było łatwiej i mniej męcząco dla Miriam.
A Miriam czekała cierpliwie i spokojnie. W swej pokorze ufała, że Bóg przygotował dla nich miejsce i nie zostawi ich samych. Ona była „Łaski pełna.” Złożyła ręce na piersiach, spuściła głowę i zapadła w modlitwę. Przechodnie patrzyli na nią z zaciekawieniem. Niektórzy pozdrawiali uprzejmie, inni przechodzili obojętnie, pochłonięci swoimi sprawami.
Józef powracał kilkakrotnie pod wielki parasol drzewa. Za każdym razem coraz bardziej zasmucony, bo nic nie znalazł i noc zapadała coraz szybciej. W końcu, zdesperowany, by nie zostać na ulicy, udał się ze wszystkimi na przedmieście, do miejsca, które znał z młodości. Należało ono do pasterzy, a Józef często tam znajdował schronienie i spokój na modlitwie.
Oj nie była to dla niego łatwa droga, Adwentowa droga do Domu Chleba. Dom Chleba to Betlejem.
„Dom Chleba” to dosłowne tłumaczenie hebrajskiej nazwy Betlejem (בֵּית לֶחֶם, Beit Lechem). W Biblii i tradycji żydowskiej nazwy miejsc często niosły znaczenie symboliczne: Betlejem było znane jako miasto w Judzie, a w przenośni „Dom Chleba” podkreśla jego rolę w historii zbawienia — jako miejsce narodzin Jezusa, „Chleba życia.” Bóg zaplanował wszystko i zapowiedział przez swoich proroków, a teraz się to wypełniło.
Psalmy od wieków towarzyszą ludziom w wędrówkach, ucieczkach, powrotach, nocach spędzanych „na uboczu”. Były modlitwą pielgrzymów, rodzin, wygnańców i tych, którzy nie mieli świątyni - tylko drogę.
Modlitwa w drodze psalmami polega na pozwoleniu, by Słowo Boga szło razem z nami, dokładnie tam, gdzie jesteśmy. Józef był człowiekiem sprawiedliwym i dobrym. Zawsze troszczył się o swoją rodzinę i ufał Bogu. Psalm 37 mówi:
„Nie widziałem sprawiedliwego opuszczonego ani jego dzieci żebrzących o chleb.”



Komentarze