Rozdział 15 - Adwentowa droga do Domu Chleba: Dzień szabatu w drodze - lekcja z Miriam

Zaktualizowano: 6 dni temu
W czasach Jezusa w Palestynie umiejętność czytania i pisania nie była powszechna. Chłopcy z żydowskich rodzin często uczyli się w synagogalnej szkole zwanej bet sefer. Zaczynali od alfabetu hebrajskiego - od liter alef, bet, gimel… aż po taw. Najpierw rozpoznawali litery, potem czytali fragmenty Tory. Pisanie było trudniejsze i rzadsze. Wymagało tabliczek, rylca i sporo ćwiczeń.
Dziewczynki prawie nigdy nie uczęszczały do takich szkół. Dlatego większość kobiet poznawała Słowo Boże przede wszystkim przez słuchanie - w domu, w synagodze, podczas świąt i rozmów.
Tym bardziej wyjątkowa jest Miriam. Ona umiała czytać i pisać. Znała litery hebrajskiego alfabetu, potrafiła odczytać Słowo i zapisać to, co ważne.
I właśnie o tym jest dzisiejszy rozdział.
W drodze do Betlejem nadchodzi szabat. Miriam nie tylko odpoczywa – ona uczy. Pokazuje dzieciom litery, tłumaczy, jak składa się z nich słowa, i jednocześnie uczy czegoś więcej: że prawdziwe czytanie zaczyna się w sercu. Że litery są ważne, ale jeszcze ważniejsze jest to, czy potrafimy usłyszeć Boga, który przez nie do nas mówi - nawet w ciszy szabatu, w zmęczeniu drogi i w zwyczajnym dniu.
Dzień szabatu w drodze - lekcja z Miriam
Dzieci gospodyni mogły pisać na pergaminie swoje imiona i proste słowa, używając małego trzcinowego lub drewnianego rylca zamoczonego w tuszu z sadzy i oleju, który wraz z kawałkami pergaminu przyniosły ze sobą.
Każda litera wymagała staranności, a pisanie było powolne i uważne. Pomagało to dzieciom uczyć się alfabetu i zapamiętywać znaczenie słów. Dzięki temu ich imiona i pierwsze próby pisania stawały się prawdziwym, osobistym „dokumentem” oraz ćwiczeniem cierpliwości i skupienia.
Od tych wysiłków nie tylko palce dzieci były czarne, ale i buzie udekorowane czarnymi kropkami jak u biedronki. Nikomu to jednak nie przeszkadzało w zabawie w szkołę z Miriam.
Marcel starannie przerysowywał wskazane litery głównie swoim ołówkiem. Miriam pokazała mu, jak zapisać jego imię i kilka prostych słów:
שָׁלוֹם – „Pokój”
בַּיִת – „Dom”
מַרְסֵל – „Marcel”
Litery zapisywano od prawej do lewej strony. Każda litera była dla Marcela jak mała zagadka do rozwiązania, a powtarzając ją, czuł, że uczy się czegoś naprawdę wyjątkowego.
Gabi natomiast zdecydowała się zapisać swoje imię:
גַּבִּי – „Gabi”
Całkiem nieźle sobie poradziła, używając do każdego znaku innej kredki. Dzieci gospodyni patrzyły z zachwytem i pomagały Gabi, poprawiając ułożenie ręki w trakcie pisania, aby łatwiej osiągnąć wymagany kształt. Marcel radził sobie sam - w końcu jest starszym bratem i chodzi do szkoły.
- Widzicie - pouczała Miriam z taką stanowczą łagodnością, że docierała w samo serce motywacji - litery to nie tylko znaki do czytania. To małe historie i słowa, które możecie zatrzymać w pamięci i w sercu. Tak jak modlitwy, które odczytujecie z pergaminu, tak i własne słowa zapisane mogą opowiadać o waszym życiu i przygodach.
Gabi i Marcel patrzyli na siebie z uśmiechem. Tak połączone, nauka, zabawa i wyobraźnia sprawiły, że dzień stał się pełen odkryć. Dzieci mogły poczuć, że świat starożytnej Galilei jest bliższy i bardziej żywy niż mogłyby sobie wyobrazić.
Później kobiety słuchały pouczeń Miriam o tym, jaka powinna być żona i matka. Miriam tłumaczyła prosto, że chodzi o cierpliwość, dobroć, pracowitość i troskę o rodzinę - wartości, które w każdym czasie są najważniejsze w codziennym życiu kobiety.
Gospodarz zaprosił Józefa na swoje pola i opowiadał o tym, co gdzie rośnie: pszenica, jęczmień, oliwki i winogrona. Wyjaśniał siew, podlewanie, zbiór i przechowywanie plonów. Józef obserwował wszystko z opiekuńczym spojrzeniem, błogosławiąc w sercu pracę ludzi i dzieci.
Dzięki takim rozmowom Marcel mógł zrozumieć, że życie w wiosce wymaga cierpliwości, planowania i troski o każdy skrawek ziemi i wszyscy mają swoje przypisane obowiązki, za które czują się odpowiedzialni.
Adwentowa droga do Domu Chleba
Dzieci, poprzez wytrwałą pracę i posłuszeństwo, budowały swój charakter. A to nie zmieniło się od wieków. To również jest Adwentowa droga do Domu Chleba.
Psalmy od wieków towarzyszą ludziom w wędrówkach, ucieczkach, powrotach, nocach spędzanych „na uboczu”. Były modlitwą pielgrzymów, rodzin, wygnańców i tych, którzy nie mieli świątyni - tylko drogę.

Modlitwa w drodze psalmami polega na pozwoleniu, by Słowo Boga szło razem z nami, dokładnie tam, gdzie jesteśmy.
Od wieków w szabat odmawiany jest Psalm 92. Uczy on wdzięczności, daje ukojenie i zaprasza do radosnego przebywania z Bogiem.
„Dobrze jest dziękować Panu i śpiewać Twoje imię, Najwyższy, ogłaszać rankiem Twoją łaskawość i w nocy wierność Twoją”
A za co ty chcesz dzisiaj podziękować Bogu? Jak widzisz Jego obecność i opiekę? Nie wstydź się - śpiewaj Mu jak Miriam i Józef.

🌿Pozdrowienia z podróży
Na koniec dnia Marcel wyjął swój notatnik i zapisał:
„Od alef do taw i FIAT”
ALEF — א
BET — ב
GIMEL — ג
…
TAW — ת
Dla chłopca w czasach Jezusa pierwsze litery hebrajskiego alfabetu były początkiem drogi do czytania Tory. Jezus również przeszedł drogę od pierwszych liter do czytania Pisma.
💛 Co to znaczy dla mnie?
Może wiara zaczyna się od małego TAK - od jednego słowa, którym pozwalam Bogu zamieszkać w sercu.
Po hebrajsku „tak” to:
כֵּן — ken
czyli po prostu „tak”, „yes”.
🌿Maryja powiedziała Bogu „TAK”.🌿
„Fiat” Maryi pochodzi od łacińskiego słowa fiat, które dosłownie znaczy „niech się stanie”, „niech będzie”, „niech się dokona”.
🌿W łacińskiej Wulgacie:
Fiat mihi secundum verbum tuum.
„Niech mi się stanie według twego słowa.”
🌿Ewangelia Łukasza została napisana po grecku. Maryja mówi:
Γένοιτό μοι κατὰ τὸ ῥῆμά σου
Genoito moi kata to rhēma sou.
To ma piękną głębię: Maryja nie mówi jedynie „zgadzam się”, ale otwiera się na działanie Boga, aby Jego słowo stało się rzeczywistością w Niej.
🌿Maryja jako Żydówka z Galilei najprawdopodobniej wypowiedziała te słowa po aramejsku. Nie znamy jednak ich dokładnego brzmienia.
Dla porównania, po hebrajsku
יְהִי — yəhî / yehi = „niech będzie”, „niech się stanie”.
To właśnie słowo pojawia się w opisie stworzenia:יְהִי אוֹר — Yehi or — „Niechaj się stanie światłość” (Rdz 1,3).
Ale z ważnym zastrzeżeniem: „Yehi” nie jest znanym, zachowanym dosłownym słowem Maryi z Łk 1,38. To hebrajski odpowiednik idei „niech się stanie”, a nie zapis jej faktycznej wypowiedzi.
Fiat Maryi = „Panie, niech Twoje słowo stanie się we mnie rzeczywistością.” 🤍
🌟 Pytanie dla małego pielgrzyma
Może dzisiaj też możesz powiedzieć Bogu swoje małe „TAK” - pomagając komuś, przebaczając, modląc się albo robiąc coś dobrego, choć wcale nie masz na to ochoty. 🤍
← Kontynuuj podróż: Jeśli ominąłeś poprzedni rozdział, wróć na chwilę na drogę i odkryj, co wydarzyło się wcześniej.
Idźmy dalej →: Gotowy na kolejny krok? Przejdź do następnego rozdziału Adwentowej drogi do Domu Chleba i zobacz, dokąd zaprowadzi Was ta podróż.
Podziel się w komentarzu i wyślij do mnie swoją kartkę. Gabi i Marcel też się ucieszą. ❤️
Prefer to read in English? You can find the English version here:
Zastanawiasz się, jak dziś mówić o wierze, by naprawdę się porozumieć - także z generacją Z? O tym, że słowa mogą być mostem, przeczytasz tutaj.




Komentarze