Rozdział 7 - Adwentowa droga do Domu Chleba: Zimowy wieczór z Miriam i Józefem
- BE

- 11 sty
- 4 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 23 maj
Zimowy wieczór z Miriam i Józefem - Adwentowa droga do Domu Chleba
Domek w Nazarecie i posiadłość wokół niego należały kiedyś do rodziny Anny, mamy Miriam. Anna ofiarowała go swojej córce jako prezent ślubny. Jej mąż, Józef , nie miał swojego majątku poza pięknym i bogatym charakterem oraz umiejętnościami w rzemiośle, które wykonywał. Anna, dopóki żyła, często wspierała nowożeńców i pomagała im, jak tylko mogła.
Dzisiaj Józefa jeszcze nie było w domu. Wracał z Jerozolimy. Dowiedział się tam, że cesarz ogłosił spis ludności. Nie była to dobra nowina dla Józefa i jego żony na ten zimowy czas. Będą musieli jak najszybciej wybrać się w daleką i trudną drogę do Betlejem, miasta z pokolenia Dawida, do którego oboje należeli. Miriam była w stanie błogosławionym, a czas jej rozwiązania był bliski!
Przez całą drogę Józef przeżywał, jak przekaże tę trudną wiadomość, a właściwie dekret cesarski, swojej żonie. Nie chciał zmartwić Miriam. Kiedy zatrzymał się na chwilę, aby odpocząć, ukazał mu się Anioł Gabriel - Boży posłaniec i wyjaśnił szczegółowo, jak przygotować się do tej podróży i co ze sobą zabrać. Pokrzepiony instrukcjami Anioła i świadomością jego pomocy, Józef uspokoił się. Nie martwił się przecież o siebie, ale o żonę i Dzieciątko, które nosiła pod sercem.
Kiedy późnym popołudniem dotarł do domu, powitała go żona, Miriam, i jej mama, Anna, która przybyła ze służącą, aby pomóc przy wypieku chleba. Po przywitaniu i wstępnej wymianie zdań o tym, jak minęła podróż, Józef oznajmił kobietom nowinę ze stolicy i to, co usłyszał od Anioła.
- Nie martw się, Józefie - Miriam spokojnie i z ciepłym uśmiechem pocieszała męża. Nie powiedziała jednak na głos, że Ona już o tym wiedziała w Swoim sercu. Jeszcze w świątyni, jako dziecko, czytała proroctwa odnośnie Mesjasza i dobrze je znała. Rozważała wszystko, co słyszała od Jahwe, Wszechmocnego. Spokojnie i radośnie poddawała się Jego Woli. Wiedziała, że wszystko, co jest Jej potrzebne, ma w Sobie, w sercu, a nie na zewnątrz. Ona tak potrafiła ufać Bogu jak nikt na tym świecie!
- Siadaj Józefie i zjedz najpierw kolację. Józef zdjął swój płaszcz z kapturem i zwyczajowo obmył ręce, zanim usiadł na stołku przy stole. Tymczasem Miriam przyniosła pachnący chleb, ser, oliwki i mleko. Potem pobłogosławili kolację:
[Baruch ata Adonai Eloheinu Melech ha-olam, ha-motzi lechem min ha-aretz.]
„Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, który dajesz chleb z ziemi.”
Kiedy Józef zamyślony jadł z wdzięcznością wszystko, co mu Miriam przyniosła, Ona na chwilę wyszła jeszcze do małej kuchni i przyniosła miseczkę daktyli. Józef przyjął je z czułym uśmiechem, a kiedy skończył, podziękował żonie i Bogu:
[Baruch ata Adonai Eloheinu Melech ha-olam, she-zan et ha-olam be-lechem.]
„Błogosławiony jesteś, Panie, Boże świata, który nasycasz nas chlebem i darem ziemi.”
Błogosławieństwa tak naturalnie wplecione były w ich życie jak oddech. Józef pomógł żonie posprzątać po kolacji i usiedli przy stole, rozmawiając o tym, co wydarzyło się ostatnio. Miriam wyjęła swoją robótkę i haftowała na niej piękny wzór, a Józef zapatrzył się w Nią z miłością intensywniej niż my w ekran ukazujący ciekawy film.
Miriam również podziękowała mężowi za pomoc w sprzątaniu. Ten wzajemny niezwykły szacunek wypływał z ich serc wypełnionych miłością do Boga i do siebie nawzajem. Nie dało się tego oddzielić - miłości do Boga i do siebie - dlatego stanowiło to taką wielką siłę.
Potem zakończyli ten spokojny dzień modlitwą:
[Baruch ata Adonai, Eloheinu Melech ha-olam, asher kidshanu b’mitzvotav v’tzivanu lishmor et hanefesh v’la’anachot beshalom.]
„Błogosławiony jesteś, Panie, Boże świata, który nas uświęcasz przy swoich przykazaniach i nakazujesz dbać o duszę i odpoczynek w pokoju.”
Udali się na spoczynek, każdy do swojego pokoju.
O świcie Józef cichutko, aby nie obudzić żony, poszedł do warsztatu. Chciał przed podróżą do Betlejem zakończyć pług zamówiony przez gospodarza z sąsiedniej wsi. Miriam też już nie spała. Modliła się. Potem dokładała rzeczy do kuferka, który Józef wcześniej przygotował.

Anna wraz ze służącą krzątała się w ogródku. Zbierały zielone gałązki tymianku, mięty, pietruszki, kolendry, kopru. Tak pięknie wyrosły w tym roku, więc chciały je pomieszać z sałatą polaną oliwą z oliwek. Oczywiście wszystko w odpowiednich proporcjach. Do tego wkruszyły kozi ser i dodały całe oliwki z solanki. Śniadanie było prawie gotowe.

Adwentowa droga do Domu Chleba – jak myślisz, czy to już koniec ich przygody?
Czytaj dalej:
Może pięknie przepiszesz te starożytne modlitwy błogosławieństwa, aby pamiętać o nich podczas śniadania, szkolnego obiadu lub kolacji z rodziną?
Jeśli zrobisz własne kartki z modlitwami, zrób zdjęcie i wyślij je do mnie jako swój prezent dla mnie.
Modlitwa psalmami na Adwentowej drodze do Domu Chleba to pozwolenie, by Boże Słowo szło z nami ręka w rękę – dokładnie tam, gdzie jesteśmy teraz: w naszym zmęczonym sercu, w codziennym „jeszcze nie”, w cichym „przyjdź”.
Dzisiaj powtarzaj z Psalmu 105:
"Sławcie Pana, wzywajcie Jego Imienia, głoście dzieła Jego wśród narodów! Śpiewajcie Mu i grajcie Mu, rozpowiadajcie wszystkie Jego cuda!"
Dodatek
Przez lata lubiłam uzupełniać Ewangelie "faktami" z innych źródeł. Nie było ich za wiele. Nawet to, co znalazłam w internecie, nie zaspokajało mojej historycznej ciekawości i nie dawało pełnego obrazu. Im więcej czytałam, tym więcej znajdywałam sprzecznych wiadomości. Zarówno pisma Marii Valtorty, jak i wizje bł. Anne Catherine Emmerich, Protoewangelia Jakuba, które są chyba najbardziej popularne, nie są traktowane przez Kościół jako źródła historyczne na równi z Ewangeliami. Porównaj sobie początek u Mateusza i Łukasza.
Aby sobie wyobrazić życie Maryi i Józefa, ich codzienność w Nazarecie, musiałam się zatrzymać z tym, co wyczytałam, i pozwolić się poprowadzić własną drogą przez czas, modlitwę i osobiste spotkanie. Ta opowieść jest moim sposobem podzielenia się tym wszystkim z tobą.
Ale...Ale doszłam do wniosku, że każdy z nas dostaje swoją "wizję", by lepiej poznać życie Jezusa na Ziemi, aby zbliżyć się do św. Rodziny. Ja zagłębiłam się w tę tajemniczą wędrówkę z Nazaretu do Betlejem. Dziękuję, że idziesz ze mną. Jestem pewna, że na tej drodze odnajdziesz unikalną, niepowtarzalną, nieopisaną siebie. Powodzenia i wspaniałej przygody.
A może ty chciałbyś/chciałabyś opowiedzieć innym o swoim osobistym spotkaniu z Miriam i Józefem?
Błogosławieństwa i uściski ode mnie. BE🤍
Powrót:
Prefer to read in English? You can find the English version here:
Inny wpis - dla dorosłych - o życiu w Nazarecie, spojrzenie na Józefa:
Spojrzenie na Miriam:








Komentarze