top of page

Rozdział 7 - Adwentowa droga do Domu Chleba: Zimowy wieczór z Miriam i Józefem

  • Beata
  • 11 sty
  • 4 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 13 sty

Zimowy wieczór z Miriam i Józefem - Adwentowa droga do Domu Chleba

Domek w Nazarecie i posiadłość wokół niego należały kiedyś do rodziny Anny, mamy Miriam. Anna ofiarowała go swojej córce jako prezent ślubny. Jej mąż,  Józef  nie miał swojego majątku poza pięknym i bogatym charakterem oraz umiejętnościami w rzemiośle, które wykonywał. Anna, dopóki żyła, często wspierała nowożeńców i pomagała im jak tylko mogła.


Dzisiaj Józefa jeszcze nie było w domu. Wracał z Jerozolimy. Dowiedział się tam, że cesarz ogłosił spis ludności. Nie była to dobra nowina dla Józefa i jego żony na ten zimowy czas. Będą musieli jak najszybciej wybrać się w daleką i trudną drogę do Betlejem, miasta z pokolenia Dawida, do którego oboje należeli. Miriam była w stanie błogosławionym, a czas jej rozwiązania był bliski!



Tak zamyślony, wracał Józef do domu. Rozważał, jak tę wiadomość przekazać  Miriam, aby jej nie zmartwić. Kiedy zatrzymał się na chwilę, aby odpocząć, ukazał mu się Anioł i wyjaśnił szczegółowo, jak przygotować się do tej podróży i co ze sobą zabrać. Pokrzepiony instrukcjami Anioła i świadomością jego pomocy Józef uspokoił się. Nie martwił się przecież o siebie, ale o żonę i Dzieciątko, które nosiła pod sercem.


Kiedy późnym popołudniem dotarł  do domu, powitała go żona, Miriam i jej mama, Anna, która przybyła ze służącą, aby pomóc przy wypieku chleba. Po przywitaniu i wstępnej wymianie zdań o tym, jak minęła podróż, Józef oznajmił kobietom nowinę ze stolicy i to, co usłyszał od Anioła.


- Nie martw się, Józefie - Miriam spokojnie i z ciepłym uśmiechem pocieszała męża. Nie powiedziała jednak na głos, że Ona już o tym wiedziała w Swoim sercu. Jeszcze w świątyni, jako dziecko, czytała proroctwa odnośnie Mesjasza i dobrze je znała. Rozważała wszystko, co słyszała od Jahwe, Wszechmocnego. Spokojnie i radośnie poddawała się Jego Woli. Wiedziała, że wszystko, co jest Jej potrzebne, ma w Sobie, w sercu, a nie na zewnątrz. Ona tak potrafiła ufać Bogu jak nikt na tym świecie!


Mężczyzna siedzi przy drewnianym stole z jabłkami i chlebem, trzyma czerwone jabłko. Kobieta uśmiecha się, podając kubek. Ciepłe oświetlenie.

- Siadaj Józefie i zjedz najpierw kolację. Józef zdjął swój płaszcz z kapturem i zwyczajowo obmył ręce zanim usiadł na stołku przy stole. Tymczasem Miriam przyniosła pachnący chleb, ser, oliwki i mleko. Potem pobłogosławili kolację:


[Baruch ata Adonai Eloheinu Melech ha-olam, ha-motzi lechem min ha-aretz.]

„Błogosławiony jesteś, Panie, Boże wszechświata, który dajesz chleb z ziemi.”


Józef usiadł przy stole i zjadł chętnie, co mu Miriam przyniosła. Ona w tym czasie wyszła jeszcz do małej kuchni i przyniosła rumiane jabłko. Józef przyjął je z wdzięcznością, a kiedy skończył, podziękował żonie i Bogu:


[Baruch ata Adonai Eloheinu Melech ha-olam, she-zan et ha-olam be-lechem.]

„Błogosławiony jesteś, Panie, Boże świata, który nasycasz nas chlebem i darem ziemi.”


Błogosławieństwa tak naturalnie wplecione były w ich życie jak oddech. Józef pomógł żonie posprzątać po kolacji i usiedli przy stole rozmawiając o tym, co wydarzyło się ostatnio. Miriam wyjęła swoją robótkę i haftowała na niej piękny wzór, a Józef zapatrzył się w Nią z miłością intensywniej niż my w ekran ukazujący ciekawy film.


Miriam również podziękowała mężowi za pomoc w sprzątaniu. Ten wzajemny niezwykły szacunek wypływał z ich serc wypełnionych miłością do Boga i do siebie nawzajem. Nie dało się tego oddzielić - miłości do Boga i do siebie - dlatego stanowiło to taką wielką siłę.


Potem zakończyli ten spokojny dzień modlitwą:

[Baruch ata Adonai, Eloheinu Melech ha-olam, asher kidshanu b’mitzvotav v’tzivanu lishmor et hanefesh v’la’anachot beshalom.]

 „Błogosławiony jesteś, Panie, Boże świata, który nas uświęcasz przy swoich przykazaniach i nakazujesz dbać o duszę i odpoczynek w pokoju.”


Udali się na spoczynek, każdy do swojego pokoju.


O świcie Józef cichutko, aby nie obudzić żony, poszedł do warsztatu. Chciał przed podróżą do Betlejem zakończyć pług zamówiony przez gospodarza z sąsiedniej wsi. Miriam też już nie spała. Modliła się. Potem dokładała rzeczy do kuferka, który Jóżef wcześniej przygotował. Anna wraz ze służącą krzątała się w ogródku. Zbierały zielone gałązki tymianku, mięty, pietruszki, kolendry, kopru.  Tak pięknie wyrosły w tym roku, więc chciały je pomieszać z sałatą polaną oliwą z oliwek. Oczywiście wszystko w odpowiednich proporcjach. Do tego wkruszyły kozi ser i dodały całe oliwki z solanki. Śniadanie było prawie gotowe.


Adwentowa droga do Domu Chleba – jak myślisz, czy to już koniec ich przygody?

Może pięknie przepiszesz modlitwy błogosławieństwa, aby pamiętać o nich podczas śniadania, szkolnego obiadu lub kolacji z rodziną?

Jeśli zrobisz własne kartki z modlitwami, zrób zdjęcie i wyślij je do mnie jako swój prezent dla mnie.

A może chciałbyś / chciałabyś opowiedzieć innym o swoim spotkaniu z Miriam i Józefem?

Błogosławieństwa i uściski ode mnie.


Psalmy od wieków towarzyszyły ludziom w wędrówkach, ucieczkach, powrotach, nocach spędzanych „na uboczu”. Były modlitwą pielgrzymów, rodzin, wygnańców i tych, którzy nie mieli świątyni - tylko drogę.


Modlitwa w drodze psalmami polega na pozwoleniu, by Słowo Boga szło razem z nami, dokładnie tam, gdzie jesteśmy.

Dzisiaj powtarzaj z Psalmu 105:

"Sławcie Pana, wzywajcie Jego Imienia, głoście dzieła Jego wśród narodów! Śpiewajcie Mu i grajcie Mu, rozpowiadajcie wszystkie Jego cuda!"

Prefer to read in English? You can find the English version here:

Komentarze


© 2025 przez theblessedword. Dumnie stworzony z Wix.com

bottom of page