Racja czy relacja? Jak przestać walczyć o rację i naprawdę kochać

Zaktualizowano: 26 sie
Racja czy relacja? Cassia w dialogu z Edytą Stein. Jak nie ugrzęznąć w racji i zacząć naprawdę kochać
Czym różni się racja od prawdy?
Co tak naprawdę jest miłością?
I dlaczego dusza nie dozna uzdrowienia, dopóki nie spojrzy w lustro prawdy?
Gorące tematy jak gorące jest sierpniowe słońce. Mogą iść w parze - jak klarowne spojrzenie, albo rozbiec się w dwóch kierunkach - jak oczy ciała i duszy u faryzeuszy.
"Mają uszy do słuchania, a nie słyszą..."
To motyw pojawiający się w Biblii kilkukrotnie - m.in. u proroka Izajasza i w słowach Jezusa z Nazaretu o tych, którzy słuchają tylko powierzchownie.
Racja i prawda nie są tym samym.
Racja często oznacza: „mam logiczny argument”, „moje stanowisko da się obronić”.
Prawda jest czymś głębszym - nie zależy od tego, kto wygra spór. Można mieć rację w szczególe, a jednocześnie minąć się z prawdą o człowieku, o sobie, o miłości.
Cassia wolała dzisiaj usłyszeć. A co usłyszała? Co przyjęła?
Racja czy relacja! Być albo nie być!
Prawda jest nie tylko lustrem, ale drogą do wolności
Cassia, jakże często, siadała zamyślona na tarasie. Trzymała swój ulubiony kubek z herbatą, z której leniwie unosiła się para. Chyba niedawno tu przyszła. Na stoliku obok leżało kilka książek, zeszyt w ładnej oprawie, kubek z długopisami, a właściwie z przyborami do pisania, bo było ich dużo. Ciszę przerywał tylko świergot ptaków - najlepsza muzyka, częstotliwość na uziemienie i regulację emocji.
Cassia kochała takie ciepłe sobotnie poranki. To był jej mały kobiecy rytuał spotkania ze sobą i Abba. Mogła się zatrzymać i bez pośpiechu popatrzeć w niebo. Oj, miała o czym myśleć...
Obserwując parę unoszącą się z kubka, uśmiechnęła się do siebie. Dzisiaj nie był to zapach gożdzików, ani lawendy z melisą, ani nawet cynamonu. Dzisiaj zaparzyła dla odmiany świeże kwiaty aksamitki. "Może przejrzę, może zrozumię jego i siebie." - myślała.
Odkąd otworzyła oczy nurtowało ją pytanie:
„Czy w relacjach chodzi o prawdę, czy o rację?” - jakby jedno wykluczało drugie. Nie tylko to pytanie dotykało głębi jej serca. Czuła się tak zraniona, że chciała przede wszystkim udowodnić coś światu, pokazać: „To ja mam rację. Ja zostałam skrzywdzona. To oni powinni się zmienić. Ciągle proszę o to samo i nic. Przecież ja też wychodzę do pracy i cały dom na mojej głowie. Nie mam siły tak dalej...” Była tak zmęczona nadmiarem obowiązków zawodowych i domowych, że nie chciała dłużej zakładać kolejnych masek super-woman! Ona chciała poczuć się zaopiekowana w kilku aspektach... albo chociaż w jednym, no dwóch na początek. A tu nic.
Zmęczenie. Zranienie. Logicznie – miała rację. Pracowała, ogarniała dom, prosiła o wsparcie… a dostawała ciszę albo pretensje.
Ale racja nie leczyła. Racja tylko dawała iluzję kontroli.
Bo racja chroni ego. Prawda uzdrawia duszę.
Racja daje nam iluzję kontroli. Prawda - zaprasza do przemiany.
Racja daje satysfakcję. Prawda – wolność.
i znowu - logicznie, bezstronnie miała rację, jak wiele kobiet, ale co z tego. Ta racja nie zmieniała jej sytuacji.
Dlaczego?
Dlatego, że nie każda „moja racja” jest prawdą - bo prawda zawsze prowadzi do miłości. A miłość to nie broń w słusznej sprawie. To wybór serca gotowego widzieć więcej niż tylko swoje argumenty.

O ranie, która zagłusza prawdę
Edyta pojawiła się niepodziewanie, jakby wyłoniła się zza pary herbaty i błękitu nieba. Usiadła obok niej – spokojna, przenikliwa, pełna miłości. Powiedziała uśmiechając się:
Bóg jest Prawdą. Kto szuka Prawdy szuka Boga, choćby o tym nie wiedział.
Dopóki człowiek siedzi w swojej ranie, kurczowo trzymając się przeszłości i obwiniając innych za swoje uczucia, dopóty nie jest w stanie usłyszeć ani prawdy, ani głosu miłości.
Możemy odejść fizycznie z toksycznej relacji, a mimo to pozostać w niej emocjonalnie - latami. Więź, która nie została uzdrowiona, staje się wewnętrznym więzieniem.
Prawda boli tylko wtedy, gdy nie chcemy się jej poddać. Gdy pozwolimy Jezusowi wejść w to miejsce - rozpoczyna się proces uzdrowienia.
Cassia milczała. Edyta ujęła delikatnie jej dłoń. Spoglądając ciepło w oczy Cassii rzekła:
Prawda nigdy nie jest przeciwko tobie. Ona jest po stronie twojego serca - nawet jeśli na początku boli. Bo Bóg nie przychodzi z prawdą, by zawstydzać, lecz by wyzwalać.
Cassia poczuła, jak coś w niej drgnęło.
– A co z moją racją…? – wyszeptała.
– Twoja racja może być prawdziwa – uśmiechnęła się Edyta. – Ale nawet najsłuszniejsza racja nie zastąpi miłości. Miłość nie pyta najpierw „kto zawinił?”, tylko „czy chcesz być wolna?”
I czasem, by dojść do tej wolności, musisz zejść głęboko - przez krzyk swojego bólu, przez milczenie krzywdy, przez opór przed konfrontacją.
Edyta zamilkła na chwilę, a potem powtórzyła słowa, które Cassia zapamięta na zawsze:
„Bóg jest Prawdą. Kto szuka Prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział.”
Prawda to Jezus. On czeka - gotów wybiec naprzeciw, jeśli tylko przestaniesz udowadniać, a zaczniesz wracać.
„Prawda jest drzwiami do serca Boga. Tylko ona prowadzi do pokoju. Ale aby przez nią przejść, trzeba zostawić przy wejściu swoją broń, lęk i dumę.” - tym razem w spotkaniu z Teresą z Avili:
Perspektywa Junga i Jezusa
Wtedy Cassia przypomniała sobie, co Carl Gustav Jung pisał o prawdzie, cieniu i personie:
„To, co wypieramy, nie umiera – ono kieruje naszym życiem z cienia, a my nazywamy to losem.”
Dopóki nie spojrzymy na nasze rany z odwagą, one będą wpływać na każdą relację, każdą decyzję, każde „tak” i „nie”.
Edyta tłumaczyła dalej:
Jezus nie unikał prawdy. On jest Prawdą, Drogą i Życiem. Te trzy idą razem, jak Trójca Święta w relacji. Gdy Jezus spotykał ludzi – Samarytankę, Piotra, Marię Magdalenę – nie pomijał ich grzechów. Patrzył w nie z miłością. Mówił: „Idź i nie grzesz więcej.” Nie osądzał. Oczyszczał.
To różnica między tym, kto chce mieć rację – a Tym, który chce cię ocalić.
Racja bez prawdy:
Faryzeusze – znali Prawo, ale nie znali serca Boga.
Starszy brat z przypowieści o synu marnotrawnym – miał rację, ale nie miał relacji - nie cieszył się z powrotu brata.
Prawda, która uzdrawia:
Samarytanka – poznała prawdę o sobie i stała się świadkiem.
Piotr – zawiódł, zapłakał, został powołany.
Dawid – upadł, wyznał, napisał Psalm 51.
Każdy z nich mógł bronić swojej wersji. Ale dopiero gdy zrezygnowali z racji – zaczęło się życie w wolności.
Jeśli dzisiaj czujesz, że walczysz bardziej o rację niż o relację – zatrzymaj się.
Może to właśnie tam, gdzie najbardziej boli, czeka twoje wyzwolenie. Może to, czego boisz się najbardziej, to nie osąd, ale... miłość.
Miłość, która patrzy głębiej niż krzywda i nie pyta: „Kto zawinił?”, ale:
„Czy chcesz być wolny?”

Workbook: Refleksje
1. Gdzie w moim życiu walczę o rację, a nie o relację?
„Dusza, która nie zna siebie, nie potrafi postępować roztropnie ani w stosunku do siebie, ani do innych.”
– św. Teresa z Ávili
2. Jakie rany mogą mnie trzymać w miejscu, mimo że fizycznie już „wyszłam”?
„Człowiek może być wolny tylko wtedy, gdy nie należy do nikogo poza Bogiem.”
– św. Jan od Krzyża
3. Jak zaprosić Jezusa do miejsc, które wciąż chowam?
„Nie bój się światła. To ono pozwala ci zobaczyć, co wymaga uzdrowienia.”
– Alicja Lenczewska
Cassia podniosła swój zeszyt i zaczęła pisać…
Prz 3,5
„Ufaj Panu z całego serca i nie polegaj na swoim rozsądku”
Kiedy wraca lęk lub chęć kontroli - zamiast walczyć z myślami, mówię krótko: Jezu, to oddaję Tobie jak w Psalmie 55,23:
„Zrzuć na Pana troskę swoją, a On cię podtrzyma”
To jej forma modlitwy, medytacji, spotkania, relacji...
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście utrudzeni i obciążeni, a Ja was pokrzepię” Mt 11,28
Modlitwa inspirowana Edytą Stein i Teresą z Ávili
Jezu, Ty jesteś Prawdą. Ja tak często wolę swoją rację niż usłyszenie Ciebie. Wejdź w moje rany, w miejsca, w których kurczowo trzymam kontrolę. Uzdrów mnie z potrzeby bycia „tą, która ma rację”. Naucz mnie kochać tak, jak Ty kochasz – bez obrony, bez oskarżania, bez strachu. Oddaję Ci moje serce, moje plany, moje pretensje i moją przyszłość. Bądź Panem mojego życia. Amen.❤️
Jak chcesz, to napisz w komentarzu: Gdzie dziś najbardziej walczysz o rację? Co by się stało, gdybyś odpuściła i oddała to Jezusowi?
💛💛💛
Anna K. napisała:
Dziękuję Ci za ten wpis, Cassia. Trafiłaś prosto w moje serce ❤️
Najbardziej walczę o rację w relacji z mężem – szczególnie przy podziale obowiązków i przy wychowaniu dzieci. Ciągle mu „udowadniam”, że mam rację, że jestem zmęczona, że robię więcej, że on powinien… I im bardziej mam rację, tym bardziej jesteśmy od siebie oddaleni.
Gdybym odpuściła… chyba po raz pierwszy poczułabym prawdziwy spokój. Może przestałabym być taka spięta i zmęczona. Może zobaczyłabym go nie jako przeciwnika w sporze, a jako człowieka, który też coś przeżywa.
Oddanie tego Jezusowi wydaje mi się teraz takie… wyzwalające. Boję się tego, ale czuję, że właśnie tam jest wolność, o której piszesz.
Dziękuję, że przypominasz, że prawda nie jest przeciwko mnie. Dziś wieczorem idę na adorację i chcę to zostawić przy Krzyżu.
Błogosławię Cię za ten tekst.
💛💛💛
O Macierzyństwie wg Edyty Stein znajdziesz w tym wpisie:

PS.
Wybierz się na swój osobisty spacer.
Święto św. Edyty Stein przypada 9 sierpnia.
Nazbieraj kwiatów aksamitki.
Kiedy sierpniowe słońce rozgrzewa ogród, trudno przejść obojętnie obok złocistych i pomarańczowych kwiatów aksamitki wzniesionej. Mało kto wie, że aksamitki wysokie mogą nie tylko cieszyć oczy, ale również zamienić się w aromatyczny, kojący napar.
Herbata z ich płatków ma delikatnie ziołowy smak i od wieków jest ceniona w zielarstwie za swoje właściwości rozgrzewające oraz uspokajające. Zawarte w kwiatach naturalne barwniki, takie jak luteina i karotenoidy, kojarzone są ze wsparciem dla wzroku i ogólnej witalności organizmu.
Filiżanka takiego naparu to jednak coś więcej niż tylko herbata - to chwila zatrzymania, ciepło zamknięte w kwiatach i odrobina letniego światła nawet w chłodniejszy dzień. Wystarczy kilka suszonych płatków, gorąca woda i kilka minut ciszy, by odkryć, że natura potrafi leczyć nie tylko ciało, ale i zmęczone myśli.
Zapraszam do wspólnego parzenia dobrego nastroju. Jak parzyć?
💛1–2 łyżeczki suszonych płatków.
💛Zalać wodą ok. 90–95°C.
💛Parzyć 5–10 minut pod przykryciem.

Można dodać:
miód,
cytrynę,
miętę,
rumianek.
💛Herbata gotowa - pozostaje tylko znaleźć wygodny kubek i odrobinę spokoju.
Ważne:
używaj tylko kwiatów niepryskanych chemicznie,
nie każda aksamitka smakuje identycznie - niektóre odmiany są gorzkawe,
osoby uczulone na rośliny z rodziny astrowatych powinny uważać.
W symbolice aksamitki też jest ciekawy motyw: intensywny kolor, odporność, światło i ochrona. W wielu kulturach kojarzono je z pamięcią, słońcem i przejściem między tym, co widzialne i niewidzialne.
Smacznego picia herbaty i niech każda filiżanka ma więcej słońca niż pośpiechu.💛




Komentarze