top of page

Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń - List do Kasji

Zdjęcie autora: BE
BE
15 paź
8 minut(y) czytania

Zaktualizowano: 1 dzień temu

Bóg mówi do nas na różne sposoby - przez Swoje Słowo w Biblii, przez proroków wszystkich czasów - jak "światło reflektora, by rozpoznawać to, na co zostało skierowane."


Czasami Bóg przysyła nam swoje wiadomości jak listy. Czasami przychodzą w paczce, której nie możemy otworzyć od razu, bo serce czeka na spotkanie.


A czasami prezent od przyjaciółki dociera właśnie wtedy, kiedy Abba chce nam odpowiedzieć na pytania, które tylko On słyszy. Nagle wszystko zaczyna układać się w jedną wiadomość.


Wiadomość o Miłości, która pamięta, przychodzi w odpowiednim czasie i czeka, aż będziemy gotowe przyjąć ją w pokorze serca.💛



Stół z kolorowymi kopertami, torbą i kubkiem na jesiennych podkładkach; widoczny napis OPEN ME!, domowy nastrój. Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń

Skarby lata. Bóg przysyła różne prezenty


Droga Kasjo,


Kiedy pani listonosz przyniosła mi paczkę od ciebie, postawiłam ją w widocznym miejscu i wybiegłam z domu, bo akurat bylam umówiona.


Czułam, że nie mogę rozpakować jej w pośpiechu. Ważyła więcej niż zawartość pudełka. Wiedziałam, że ukrywa się w niej twój czas ze mną i dla mnie.


Postanowiłam cierpliwie czekać na odpowiedni moment - spokojną chwilę na zaparzenie herbaty i spotkanie z tobą - bratnią duszą, artystką, która wie, że kiedy przychodzi natchnienie, trzeba zostawić inne pilne rzeczy i tworzyć, zanim ucieknie myśl, słowo, pomysł.


Abba ma wiele sposobów komunikacji, a ja szczególnie lubię te, w których okazuje Swoje poczucie humoru. Dzisiaj pozwoliłam sobie usłyszeć to, co ważne - nie tylko ciebie.


Każda rzecz, każdy liścik niósł wiadomość - odpowiedź - także od Niego - na pytania, które od dłuższego czasu nosiłam w sercu i tylko On o nich wiedział. A Ty, Kasjo, jesteś uważną obserwatorką.


Kartonowa paczka, kubek z napisem o przyjaźni, figurki ptaków i wazon z suszonymi kwiatami na stole w salonie. Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń

Przy studni przyjaźni. Spotkanie w czasie kairos


Minęło kilka dni, zanim otworzyłam prezent od ciebie, Kasjo. Zrobiłam to po południu, już po rozważaniu Ewangelii. Tego dnia - o Miłosiernym Samarytaninie – odpowiedzi na pytanie, kto jest moim bliźnim.


Przypowieść tę wyjaśnia Jezus Alicji Lenczewskiej w Słowie pouczenia 155:


"Nie odnosi się to tylko do wymiaru materialnego. Rozdaj wszystko, co otrzymałaś od Ojca, obficiej niż inni… Daj więc swoje siły tym, którzy są słabi, swój czas tym, którzy mają nadmiar obowiązków. Daj mądrość, jaka została ci udzielona... Daj pokój...


Rozdawaj nieustannie te wszystkie dary dobroci Ojca, jakimi w obfitości obdarza cię każdego dnia. Nade wszystko wiarę, nadzieję , miłość."


Kiedy w końcu postawiłam pudełko na stole, z ciekawością wyjmowałam z niego rzeczy, zachwycona twoją pomysłowością i ... Jego również. Z każdego drobiazgu, from every little thing, emanuje miłość... i czas kairos - no właśnie - spotykam się z tobą, oddaloną o 6000 km - w miłości i czasie, który On wyznacza. Koh 3,1,

„Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem”.

Jak to możliwe, że można być tak daleko, a jednocześnie tak blisko?💛


Abba wie. Może właśnie dlatego tak lubię odkrywać Jego obecność w codzienności. Nie zawsze przychodzi w sposób, którego się spodziewam.



Czasami mówi przez Słowo, czasami przez drugiego człowieka, a czasami przez paczkę, która czeka na otwarcie kilka godzin, kilka dni. Czasami wysyła cytaty - liściki jak jesienne liście wirujące w słoneczny dzień. Czy uda mi się któryś złapać? Co z niego wyczytam?


Jak kwiaty, które barwami wibrują w promieniach słońca. Jak drobiazgi przygotowane przez kogoś, kto włożył w nie swoje serce i dzieli się obfitością darów.


Tak. Wszystko ma swoje miejsce i swój czas.😊


Pokora przyjmowania. Nie muszę zasłużyć na miłość


Odrzucam myśli, które wpadają znienacka jak muchy - pyszne i ... hm... co ja tobie dam w zamian. Nie zasłużyłam sobie. Bo przyjmuję ten prezent nareszcie inaczej, ja, która nie lubi przyjmować.


Jak łatwo nam dawać, a jak trudno czasami przyjmować!


Chcemy się odwdzięczyć, "wyrównać rachunki", szybko znaleźć coś, co mogłybyśmy ofiarować w zamian. Jakby dar od razu stawał się zobowiązaniem. Jakbyśmy musiały udowodnić, że jesteśmy go warte.


A przecież miłość nie jest rachunkiem do wyrównania.


Pokora przyjmowania to także pozwolenie drugiej osobie, by mogła nas obdarować. To otworzyć dłonie, zamiast od razu szukać czegoś, czym zapełnimy je w zamian. Ale najważniejsze to nie pomniejszać daru słowami: „Nie trzeba było”, „Nie zasłużyłam”, „Nie powinnaś była”. Takie zawstydzenie przy otrzymywaniu?


A wystarczy tylko spojrzeć na drugiego człowieka i powiedzieć: „Dziękuję. Przyjmuję. To dla mnie ważne”.💛💕


Wdzięczność nie kończy się na wypowiedzeniu słowa „dziękuję”.


To także uważność na to, co ktoś chciał nam przekazać. Zauważenie czasu, pomysłu, pracy, modlitwy, serca ukrytego w drobiazgu. To przyjęcie nie tylko rzeczy, ale również miłości osoby, która ją podarowała.


Wtedy ten, kto daje, też zostaje przyjęty.


Może właśnie tego uczę się dzisiaj od ciebie, Kasjo - przyjmować bez pośpiechu, bez zawstydzenia, z pokorą. Nie szukam natychmiastowej odpowiedzi. Pozwalam, żeby dar dotarł do głębszego miejsca we mnie, zanim zacznę zastanawiać się, co ci odpowiedzieć.


Bo są prezenty, które trzeba najpierw przeżyć sercem. I są takie, na które odpowiedzią może być tylko wdzięczność w ciszy serca.💛


Ręcznie robiona materiałowa dynia z zielonym liściem, karteczkami i listem z odręcznym polskim tekstem. Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń

Przy studni przyjaźni. Spotkanie w czasie kairos


Od samego Abba, Taty, który pokazuje mi, że nie jestem sama, uczę się przyjaźni, relacji trwałych. Jak Samarytanka siedzę przy studni przyjaźni. Nie czekam na Jezusa, bo wiem, że jest. Że przyszedł do mnie pierwszy: w Słowie, w mojej decyzji, w otwartym sercu-pudełku. Przyszedł z przytuleniem i pamięcią. Okazał to w sposób fizyczny, materialny. Wszystko w jednym kairos, abym ja zrozumiała i przyjęła.


Oczywiście, na to, co zobaczyłam i przyjęłam ze wzruszeniem, nie mam słów. Tylko głębokie jak studnia westchnienie zachwytu dla pomysłowości przyjaciółki, siostry, soulmate - artystki.


Zachwycam się twoimi darami, dziełami i dziełkami, które też są dziełami. Those little things, Kasja! I love them soo, so much!


Nie wystarczy mi dzisiaj słów opisujących piękno philia - miłości przyjacielskiej, i wdzięczności za każdą chwilę i modlitwę ukrytą w czasie pracy.

Patrzę w serce i chciałabym dać serce.



Bez pośpiechu, jak w ruminatio. Nie chcę przeskakiwać od jednego wzruszenia do drugiego, od razu szukać właściwych słów i układać wszystkiego w piękną opowieść.


Chcę trochę pobyć z tym darem. Wypić herbatę z tobą obecną w moim sercu i widzieć nas przy twoim pięknym stole zastawionym pysznościami. Pozwalam, żeby także takie duchowo-wspomnieniowe spotkanie, każdy drobiazg, każde słowo osiadły we mnie i przyniosły swój owoc.💛


Kolorowy papierowy kopertownik z cytatem św. Katharine Drexel i naklejką OPEN ME! oraz Glorify him; spokojny, rękodzielniczy klimat. Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń

Jestem ci wdzięczna, Kasjo. Tobie i Abba, który się tobą posłużył.


Ty, Abba, wybrałeś miejsce i czas. Kasja - sposób i czas przygotowania.💕


Wybór. Pokora. Zachwycam się Twoją czułością, Abba.💕


Dziękuję Ci za Twój uśmiech, który w końcu przebił poranną mgłę i chmury smutku w moim sercu. Przebił się przez zwątpienie, czy warto pisać, tworzyć, zauważać każdą małą chwilę codzienności.💕


Ty łączysz pokojem i radością w tak różnorodny sposób!


Gesty, gifts, jak pisała rok temu Serena, przychodzą w różnej formie.


Soulmate. Rozpoznanie. I ten skok adrenaliny z radości odkrycia, z radości spotkania.

Soulmate - jesień 2026 wypełniona jest ciepłem i kolorami lata.


Jeden gest, jeden krok, jeden kwiat, jeden uśmiech, jeden telefon, jeden… little things, kairos.


Kartka z różowym kwiatem i cytatami w pudełku; widoczny napis OPEN ME!, pastelowe kolory, rękodzieło. Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń

Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń - philia


Bóg mówi przez drugiego człowieka. Bóg mówi do nas przez przyjaźń.


To są ślady łaski na ścieżkach wiary.


Kobiety, które inspirują.


Kobiety, które stają się głębszą i głębszą miłością każdego dnia.


One dojrzewają, zakorzenione w Nim, i czerpią ze studni Miłości, dzieląc się Nim przez dzielenie się sobą.


Dla mnie Kasja to przede wszystkim zapach obecności Bożej. To kobieta, która łączy w sobie niebo i ziemię: przytula sercem, milczy z czułością i modli się nie tylko słowami, ale całym swoim istnieniem.


Czasami nie daję rady ująć tych obrazów w słowa.


Myślę, że kiedy Maryja zaśpiewała Magnificat, była w takiej sytuacji spotkania z Abba w drugim człowieku - w Elżbiecie. Maryja dotarła do celu podróży, ale przecież także po drodze działy się rzeczy, które trudno opisać samymi słowami.


Spotkanie dwóch kobiet. Dwie historie. Dwa dzieciątka. Radość rozpoznania - Bóg obecny w tym, co właśnie się wydarza. Maryja powiedziała (Łk 1, 46–47)

„Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy”.

Jej Magnificat wybucha radością po spotkaniu z Elżbietą. Może i ja potrzebuję czasami drugiego człowieka, żeby zobaczyć wyraźniej to, co Bóg już we mnie czyni. Żeby radość, która dojrzewała po cichu, mogła wreszcie znaleźć swój głos.


Bo w drodze, po drodze, dzieją się różne dobre rzeczy.


Jak w dzisiejszej Ewangelii o Samarytaninie, który podarował swój czas, pochylenie, pieniądze… miłość bliźniego.


Jezus opowiada o człowieku, który nie przeszedł obojętnie obok poranionego. Zatrzymał się. Podszedł. Opatrzył rany. Poświęcił swój czas i środki. Miłość przybrała konkretną postać. Nie była jedynie dobrym uczuciem ani piękną myślą. Stała się gestem, dotykiem, obecnością.


A przecież także w małych darach przyjaźni miłość staje się czymś, co można zobaczyć i przyjąć. Ktoś pomyślał o mnie. Ktoś poświęcił mi swój czas. Ktoś przygotował coś, czego nie da się odmierzyć pieniędzmi, bo wartość tego daru kryje się również w sercu, które go stworzyło.


I przypomina mi się jeszcze jeden Samarytanin. Dziesięciu zostało uzdrowionych, ale tylko jeden wrócił, aby podziękować. I właśnie on był Samarytaninem. (Łk 17, 18)

„Czy nie znalazł się nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?”

Jakby wdzięczność także była drogą powrotu. Powrotem do Tego, który obdarowuje. Zatrzymaniem się, żeby rozpoznać, co się wydarzyło, i nie przejść obojętnie obok otrzymanej łaski.


Tak Bóg przychodzi do mnie, do ciebie. Przychodzi jak Cassia, Serena, Lidia… I zaprasza.


Zaprasza do przyjaźni, do dzielenia się sobą, do uważności na drugiego człowieka. Do rozpoznawania Jego obecności w darach, które czasami wydają się zwyczajne, dopóki nie zobaczymy, ile miłości zostało w nich ukryte.


Nie każdy prezent przychodzi w pudełku. Nie każdy ma kokardkę. Nie każdy można postawić na półce.


There are gifts wrapped in paper, tied with a string. And then there are gifts wrapped in silence, wrapped in presence, wrapped in love that sees what is often missed.


Dekoracyjne poduszki na książce Square Foot Gardening; w tle kubek z napisem FRIENDSHIP i kartonowe pudełko. Jak Bóg mówi do nas przez przyjaźń

Czasami prezentem jest telefon. Czasami wiadomość. Czasami czyjaś modlitwa, pochylenie nad naszym smutkiem albo pamięć o czymś, co dawno temu powiedziałyśmy.


A czasami jest to paczka, której nie otwieramy przez kilka dni, bo potrzebujemy odpowiedniego czasu, żeby zrozumieć, że Abba już przygotował dla nas spotkanie.


Moja odpowiedź: wdzięczność i pokój

💛💛💛


Na ten moment ofiaruję ci, Kasjo, słowa wdzięczności w modlitwie. Święty Paweł pisze do Filipian 4,6-7:

„O nic się już nie martwcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”.

Abba, przynoszę Ci dzisiaj wdzięczność za przyjaźń, która przychodzi do mnie przez tak różne gesty. Za ludzi, przez których przypominasz mi, że nie jestem sama. Za kobiety, które inspirują, tworzą, modlą się i dzielą się sobą.💛


Dziękuję Ci za Kasję, za jej serce i pomysłowość. Za czas ukryty w każdym drobiazgu. Za radość, która potrafi przebić się przez poranną mgłę.💛



I proszę Cię, ucz mnie również przyjmować - otwierać serce bez lęku, że nie będę umiała się odwdzięczyć. Przyjmować bez pomniejszania daru. Dziękować tak, żeby ten, kto daje, mógł poczuć, że jego miłość naprawdę dotarła.💛


Ucz mnie dostrzegać Ciebie w drugim człowieku i nie przechodzić obojętnie obok dobra, które wydarza się po drodze.💛


Niech pokój, który pochodzi od Ciebie, strzeże naszych serc i myśli. Niech nasza przyjaźń przynosi owoce, których same nie potrafimy zaplanować.💛


A kiedy znów zabraknie mi słów, niech wystarczy mi zachwyt. I wdzięczność. Bo czasami jedno małe dziękuję jest początkiem Magnificat. A Ty, Abba, wiesz, jak sprawić, żeby jesień pachniała latem.💛


Dziękuję ci, Kasjo i pozdrawiam serdecznie.

Bóg mówi do nas przez przyjaźń.

Blessings & Hugs,

BE💕



„Twoje pragnienie jest twoją modlitwą. Wszystko, co dzieje się z tobą, jest odpowiedzią Boga na pragnienia twojego serca.” Te słowa stają się moim drogowskazem, gdy życie nagle mnie zatrzymuje.


Droga Cassia... Kasjo.

Praca nad sobą jest niezbędnym aspektem rozwoju osobistego. Aby żyć dojrzale i w pełni, każdego dnia dokonujemy wyborów, podejmujemy walkę



Dwie kobiety siedzą przy stole. Bez makijażu. Bez masek. Bez porannego pośpiechu czy nerwowości...


Komentarze


Join The Blessed Word Journey: 

More than words - it's the path of life. Follow along and stay inspired!

  • Facebook
  • Instagram
  • Pinterest

© 2026 przez theblessedword. Dumnie stworzony z Wix.com

bottom of page