Odpowiedź Boga na potrzeby serca w cierpieniu. List do Sereny

Zaktualizowano: 2 dni temu
Gdy wszystko się zatrzymuje - odpowiedź Boga na potrzeby twojego serca.
Kochana Sereno,
To mój pierwszy list do ciebie w polskiej wersji. Myślę o tobie, kiedy idę ulicami, po których spacerowałyśmy razem, kiedy mijam kolorowe kępki onętków - kosmosów, bo cosmos flower - to nasza metafora.
Dzisiaj poszłam na popołudniowy spacer na osiedle Kasji - Cassia, naszej wspólnej przyjaciółki. Minęłam grupkę dzieciaków przebiegających z jednej strony ulicy na drugą. Dwójka wyścigowała się na rowerach - wpatrzona przed siebie, jakby nic innego nie istniało poza tą niewidoczną dla innych linią mety. Tylko one widziały cel.
Po kilkudziesięciu sekundach usłyszałam głośny, rozpaczliwy płacz. Kiedy się odwróciłam, zobaczyłam, że jeden dzieciak leży jak długi na chodniku, a rower obok z tylnym kołem wykręconym do góry. Reszta dzieci zamarła wokół niego, nie wiedząc, co robić.
Ruszyłam z powrotem, ale zatrzymałam się, bo z domu obok wybiegła młoda kobieta.
Pochyliła się nad maluchem i przytuliła go do siebie, kołysząc go delikatnie. Nie byłam tam potrzebna, więc poszłam dalej w swoją stronę.
I wtedy wpadła mi do głowy myśl, która przeszyła mnie jak zapach miodu w lipcowym ogrodzie.

Czy naprawdę musisz wszystko ogarniać? Bóg zna potrzeby twojego serca.
Kiedy w życiu padam jak długa, w przeciwnościach, bólu, niepowodzeniu, nie myślę: "Och, ależ Bóg mnie kocha!" Zazwyczaj pojawiają się we mnie: analiza, zawstydzenie, szybka próba ogarnięcia się i bieg dalej. Nie mam czasu na rozczulanie się nad sobą - są ważniejsze sprawy. Zawsze są ważniejsze sprawy.
Nie dziękuję za te sytuacje, jak święty Paweł, który wyjaśnia w liście do Filipian 4, to, co on czuje:
"Bracia: Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku.
Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.
W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku. A Bóg mój według Swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. Bogu zaś i Ojcu naszemu chwała na wieki wieków. Amen.

Sereno, ja dopiero uczę się, że wtedy, kiedy potykam się na prostej drodze, Bóg jest blisko, że jestem przytulona przez Abba, Ojca, kiedy leżę jak ten dzieciak na chodniku.
Może takie przymusowe zatrzymanie, czy to przez zmęczenie, chorobę, wewnętrzne wyczerpanie lub inny powód, to właśnie Jego odpowiedź?
„Twoje pragnienie jest twoją modlitwą.” - powiedział św. Augustyn z Hippony.
To zdanie pochodzi z jego Objaśnień Psalmów. Augustyn rozwija w nim myśl, komentując Psalm 38,10:
„Panie, przed Tobą jest całe moje pragnienie i wzdychanie moje nie jest przed Tobą tajne”.
Nie myślisz, Sereno, że to niezwykły obraz modlitwy? Człowiek nie musi nawet umieć wyjaśnić, co się w nim dzieje. Wystarczy, że stanie przed Bogiem z prawdą o swoim sercu. Augustyn zauważa, że ludzie mogą słyszeć nasze słowa, a nawet nasze westchnienia, lecz nie zawsze rozumieją ich najgłębszą przyczynę. Bóg natomiast zna pragnienie, które się za nimi kryje.

Więc to, co się we mnie dzieje, nawet zanim wypowiem słowo, już jest rozmową z Bogiem!
I Bóg odpowiada na to, co naprawdę On słyszy lub czuje w moim sercu.
Czasami są to nieuświadomione przeze mnie potrzeby lub emocje, dopóki się nie objawią na zewnątrz, i to często bardzo drastycznie. Wtedy powodują zatrzymanie i czas na refleksje.
Wierzę coraz częściej, że to, co mnie spotyka, jest odpowiedzią Boga na pragnienia mojego serca. On zna je lepiej niż ja!
I wiesz, Sereno, kiedy już wróciłam do domu i otworzyłam zeszyt, nie mogę się zdobyć na to, by tej myśli nie przyjąć dziś jak kubka herbaty, gdy na dworze robi się chłodno. Czekam na ciebie nie tylko w sercu.💛
Może naprawdę wołałam w ciszy o coś więcej. Może moje ciało miało dość bycia pomijanym przez moją głowę.
Może dusza krzyczała, choć usta milczały, a Bóg (jak ta młoda kobieta, pewnie matka płaczącego dziecka) po prostu wybiegł z domu, przytulił mnie w najgłębszym miejscu i powiedział również w głębi mojego serca:
„Już wystarczy. Teraz odpocznij. Jestem przy tobie, pamiętaj.”
Sereno, wiesz, że Bóg nie narzuca się bez zaproszenia. On mówi w ciszy, w głębokości serca. I odpowiada dokładnie tam, gdzie serce jest gotowe słuchać. Bo odpowiada tak, jak naprawdę ja potrzebuję w danym momencie - kairos, nie zawsze tak, jak mi się wydaje, że chcę.😊💛
Bywa, że Jego odpowiedź - to cisza. Albo brak odpowiedzi od ludzi, którzy zwykle byli szybsi w komentarzach niż echo. Albo zmęczenie jest tak wielkie, że nic poza siedzeniem i patrzeniem w ścianę nie przychodzi do głowy. Ale może właśnie wtedy On się pochyla. I nie wymaga niczego. Nie mówi: „Wstań i zrób coś z sobą”, tylko: „Usiądź. Ja już wszystko wiem. Wiem, ile dźwigasz. Wiem, dlaczego biegniesz. I wiem, że nie możesz już tak dalej”.
Faustyna w swoim Dzienniczku 112 trafnie napisała ( polecam całą część). I choć dotyczyło to spowiedzi, w szerszym aspekcie wyraża zrozumienie innych sytuacji:
"...jak lekarz, nie znając choroby, może dać stosowne lekarstwo?
Nigdy! Bo albo nie będzie wywierać żadnego skutku pożądanego, albo da za silne, gdzie powiększy chorobę, a czasami, co nie daj, Boże, może nastąpić śmierć, ponieważ za silne.
Mówię to z doświadczenia, że w pewnych wypadkach wprost sam Pan mnie powstrzymywał."
Ty słyszysz myśli ze świata, Sereno, że to, co cię spotyka, jest karą, konsekwencją twojego wcześniejszego wyboru. Ach, to tylko przypadek! Dlaczego ty? Dlaczego mnie?Lista pytań może być długa. Tylko czy one przyniosą rozwiązanie?
Czy takiej reakcji w cierpieniu oczekuje ode mnie Bóg?
Father, nasz miłosierny Abba, wkracza i powstrzymuje nas Sam, stosując najskuteczniejsze środki potrzebne na dany czas, na tu i teraz.
Czasem choroba, zmęczenie, zderzenie się ze ścianą to czuła i łagodna odpowiedź na moje i twoje przemilczane potrzeby, Sereno.
Bo byłaś dzielna tak długo.
Niosłaś.
Ogarniałaś.
Zawsze na posterunku.
Dla innych.
Dla domu.
Dla pracy.
Dla spraw, które się nie kończą.
A dla siebie?
Dla siebie - na końcu. Zawsze - później.
„Wszystko, co dzieje się z tobą…” to także słabość, zawroty głowy, zagubienie, niezaspokojone potrzeby… To, że nie masz siły wstać z łóżka, choć kiedyś potrafiłaś działać mimo gorączki…jest odpowiedzią Boga na potrzeby twojego serca” - odpowiedzią, nie wyrzutem.

Bóg cię nie oskarża o to, że przestałaś dawać radę.
Bóg mówi:
„Ja widzę, że długo już niesiesz to wszystko. Wiem, że nie możesz tak dalej. Zatrzymuję cię, bo twoje serce zasługuje na coś więcej niż tylko przetrwanie.”
Bo nie jesteś maszyną - robotem. Jesteś Moją umiłowaną córką. I Mnie nie musisz udowadniać swojej wartości przez to, ile robisz - to znowu kłamstwo ze świata. Ja kocham bez warunków. Kocham, bo jestem Ojcem.
Czy na pewno, mój Abba, czy na pewno nie wszystko... choroba, zmęczenie, zderzenie się ze ścianą to Twoja odpowiedź - czuła i łagodna - na moje przemilczane potrzeby?
Bo byłam dzielna tak długo?
Niosłam? Ogarniałam?
Zawsze na posterunku.
Dla innych.
Dla domu.
Dla pracy.
Dla spraw, które się nie kończą.
A dla siebie?
Dla siebie?
Może później?
Nie teraz.
Jeszcze zdążę.
Zdążę?...
A TY, Boże?
Ty widziałeś, jak moje serce bije coraz szybciej. Jak moje ciało coraz głośniej woła o odpoczynek. Jak moja dusza błaga, żeby ktoś ją zauważył, przytulił, pozwolił zapłakać.
Więc odpowiedziałeś. Nie gniewem. Nie zarzutem. Ale zatrzymaniem!
Cichym upadkiem, który w końcu musiał nadejść.
Nie po to, żeby mnie złamać.
Ale po to, żebym wreszcie dała się przytulić.
Zatrzymana na chwilę, przytulona przez Boga.
Uczę się każdego dnia zatrzymywać, patrzeć w głąb siebie, żeby jak mówiła św. Hildegarda - zachować harmonię między duszą, ciałem i światem. Tylko wtedy można rozpoznać piękno Bożego zamysłu.
Nie chcę się wszystkim tłumaczyć.
Nie chcę odpowiadać na pytania, dlaczego mniej mnie na stories, czemu nie oddzwaniam, czemu zamilkłam. Czemu mnie nie ma na spotkaniach?
Nie dlatego, że nie kocham ludzi. Nie dlatego, że zapomniałam o tobie, Sereno. Nie dlatego. Po prostu teraz bardziej niż kiedykolwiek potrzebuję pokoju, ciszy, intymności z Bogiem i ze sobą samą.
Wiem, Sereno, jak to może wyglądać: była i zniknęła. Wyjechała. Obraziła się?
Opuściła?
Przestała lubić?
Znalazła kogoś innego, nowe przyjaciółki?
Nie!
Przyszła pora, by się wycofać z tego, co zewnętrzne, z tego, co tak było ważne kiedyś, a nie żeby się ukryć. Ale żeby znów siebie usłyszeć. A może… żeby usłyszeć Tego, który zawsze czekał i czeka na inną relację.
Pan Jezus tłumaczył Alicji Lenczewskiej:
"Powolne zamieranie ciała i powolne ograniczanie kontaktów ze światem zewnętrznym są po to, by duch twój coraz bardziej otwierał się na świat duchowy i coraz aktywniej w nim żył."
Oczywiście, to było do niej, do Alicji, w jej określonej sytuacji życiowej. Ja mam swoją, choć wiele Słów pouczenia do niej rezonuje we mnie. Dziś zamiast odpowiadać staram się słuchać, zamiast mówić - patrzę. Patrzę, ile tylko mogę - na niebo, na gwiazdy, na chmury, na zieleń, na... i dziękuję za każdą chwilę, kiedy mogę wiedzieć, przeczytać - za tych, którzy wymyślili okulary i leczą wzrok. Za to, że oczy serca potrzebują zatrzymania na zewnątrz, by dostrzec. Za to, na co wcześniej nie zwracałam uwagi i zbyt długo przyjmowałam, jak to się potocznie mówi: „for granted.”
Zamiast działać - pozwalam działać Jemu.
"Starość uczy pokory i oddania się Bogu. Pokory uczy też własna grzeszność. Pokora jest tym, co decyduje o twoim niebie. O tym, jakie będzie twoje niebo."
Jezus tłumaczy Alicji Lenczewskiej.
Ale czy ja chcę czekać z tym na starość? I co to jest starość? Może właśnie zatrzymana wchodzę do nieba? I dalej czytam:
"Całe życie i wszystkie wydarzenia powinny uczyć człowieka mądrości, po to, by nie marnował łaski czasu i łaski ofiary. By wzrastał w miłości i czynieniu dobra. Moja droga krzyżowa jest streszczeniem i znakiem Twojego życia, które od niej różni się tym, że jest rozciągnięte w czasie."

Moja droga krzyżowa jest streszczeniem i znakiem Twojego życia...
Na drodze są różne przystanki i tak, jak Weronika, czy Cyrenejczyk wyciągnęli ręce do pomocy, tak przy tym, co mnie teraz zatrzymuje, Bóg przychodzi z pomocą, szepcze tylko do mojego ucha i pokazuje tylko moim oczom i mojemu sercu.
Sereno, co jeśli to, co ciebie zatrzymało, było również Jego szeptem?
Może dziś to ty leżysz na tym chodniku życia?
Zatrzymana.
Bez sił.
Może próbujesz się podnieść, bo nie wypada, bo „trzeba”.
Ale może nie.
Może nie dziś.
Może dziś potrzebujesz usłyszeć odpowiedź Boga na potrzeby serca, twojego serca, a Bóg tylko szepcze: „Wystarczy. Teraz Ja. Ja poniosę. Odpocznij.”💛
Nie wszystko musi być zrobione.
Nie wszyscy muszą zrozumieć.
Ale ty możesz się teraz zatrzymać. I pozwolić się przytulić.
🤎🤎🤎
Pomódlmy się razem, Sereno.
„Abba, już nie chcę wszystkiego dźwigać sama”
Nie chcę dalej biec z płaczącym sercem i pełnym kalendarzem.
Dajesz mi łaskę zatrzymania, kiedy sama tego nie robię. Pochylasz się nade mną na tym odcinku mojej drogi - która jest streszczeniem i znakiem Twojego życia...
Dajesz mi zgodę na to, że nie muszę być zawsze gotowa, niezawodna, obecna.
Bez słów. Bez warunków.
Pozwól mi poczuć, że jestem Twoją córką, zanim znowu zacznę cokolwiek robić.
Chcę tylko być. Przy Tobie. I wystarczy.
Razem z Faustyną wyznaję:
"Mój Jezu, Ty wiesz, co doznaje dusza moja na wspomnienie tych cierpień. Nieraz dziwiłam się, że aniołowie i święci siedzą cicho na takie cierpienie duszy. Jednak oni nas szczególnie w tych chwilach kochają.
Dusza moja nieraz krzyczała za Bogiem, jak małe dziecię, kiedy matka zasłoni swoje oblicze, a ono jej poznać nie może, krzyczy, ile siły ma.
🤎🌹O Jezu mój, za te doświadczenia miłosne niech Ci będzie cześć i chwała.
🤎🌹Wielkie i niepojęte jest miłosierdzie Twoje.
🤎🌹Wszystko, o Panie, coś zamierzył względem mej duszy, jest przeniknięte miłosierdziem Twoim."
Amen.
🤎🤎🤎
Sereno, zanim znowu wstaniesz, pozwól Bogu się tobą zaopiekować
„Twoje pragnienie jest twoją modlitwą. Wszystko, co dzieje się z tobą, jest odpowiedzią Boga na pragnienia twojego serca.” Te słowa stają się moim drogowskazem, gdy życie nagle mnie zatrzymuje.
🤎🤎🤎
"Niech będzie błogosławiony Bóg!
Niech będzie błogosławione wielkie imię Jego!
Niech będą błogosławieni wszyscy Jego święci aniołowie!
Niech będzie obecne z nami wielkie imię Jego!
I niech będą błogosławieni wszyscy aniołowie Jego po wszystkie wieki!
Ponieważ doświadczył mnie, a oto teraz widzę."
Księga Tobiasza 11,14
🤎 Jezu, ufam Tobie.
Dziękuję ci, Sereno, za twój czas i za to, że tak cierpliwie wysłuchałaś moich przemyśleń i byłaś ze mną w milczeniu, bez komentarzy. ❤️Że czytasz. Że jesteś.
Dziękuję ci za twoją obecność. To wielki dar dla mnie - jeden z tych, o których pisałaś do mnie w zeszłym roku jako moja wnuczka - tak to prawdziwy list od mojej prawdziwej Sereny, który opublikowałam jako:❤️
Twoja obecność na mojej drodze życia, Sereno, to błogosławieństwo i pochylenie się Abba nade mną, kiedy nie mam siły. Dziękuję. ❤️
Blessing & Hugs,
BE💕
Zapraszam cię na spotkania z innymi kobietami na Ścieżkach Wiary
💕 Jeśli znasz kogoś, kto tak biegnie i nie ma czasu ... podziel się tą refleksją. Niech ciepłe słowa i modlitwa dotrą tam, gdzie są teraz potrzebne.
A może to ciebie teraz Bóg przytula, bo leżysz jak długa i nikt nie ma pojęcia, co w tobie tańczy. Ty leżysz i tylko On wie, i tylko On rozumie, i tylko On może cię teraz przytulić.
Nikt więcej. Twoja cisza i ból, i ... cisza.
„Wszystko, co dzieje się z tobą, jest odpowiedzią Boga na pragnienia twojego serca.”
Droga Cassia... Kasjo.
Praca nad sobą jest niezbędnym aspektem rozwoju osobistego. Aby żyć dojrzale i w pełni, każdego dnia dokonujemy wyborów, podejmujemy walkę
Dwie kobiety siedzą przy stole. Bez makijażu. Bez masek. Bez porannego pośpiechu czy nerwowości...
Serenę najpierw spotkasz w angielskiej części bloga. Do niej napisałam 3 listy na temat miłości i bycia sobą - uczenia się wchodzenia w relacje. Jest tam również kilka listów do niej na inne tematy.
Inspiracją Sereny jest moja wnuczka, piękna i delikatna jak kwiat kosmosu, który również wspomaga wzrok - herbatka.💛 - haha. Pewnie wkrótce o tym napiszę - pamiętaj i wróć na bloga, kiedy poczujesz się samotna lub pijesz kwiatową herbatę ze swojej ulubionej filiżanki...
Sereną jesteś ty, piękna kobieto, która idziesz swoją drogą życia.💛
Szukasz siebie, Boga, sensu, pokoju w tym, kim jesteś i stajesz się w Jezusie. Masz odwagę, by wzrastać, kwitnąć, owocować, bo kochasz - siebie zdrową miłością, Boga i bliźniego - niepodzielnie, jak w Przykazaniu miłości.💛




Komentarze