top of page

Spotkanie z Jezusem przy studni - przebaczenie i odnalezienie siebie

Zdjęcie autora: BE
BE
11 lip
7 minut(y) czytania

Spotkanie przy studni


Za każdym razem, kiedy jadę przez okoliczne wioski i zauważam studnie na podwórkach - niektóre gdzieś na środku, inne ukryte w gospodarstwie - to myślę o spotkaniu Samartynaki z Jezusem w Ewangelii św. Jana 4.


Tak bardzo wydające się inkognito spotkanie - bo ewangelista nie podaje imienia kobiety, tylko jej pochodzenie - w nieznanym, odległym kraju i kulturze - jest ciągle żywe, jakby skierowane do kobiet XXI wieku.


To mój ulubiony fragment Ewangelli, fragment, który za każdym razem pokazuje mi coś głębiej, jakby woda była czerpana z niższych i bardziej ukrytych źródeł.


Przeczytaj sobie powoli Ewangelię św. Jana 4. Powoli... i zamiast Samarytanki postaw siebie ... i wsłuchaj się w Słowa nieznajomego Mężczyzny ( a może dobrze ci znanego), Słowa, które niosą uzdrowienie. Samarytanka ma na imię Fotyna i jest znana w kościele jako święta Fotyna. Zadziwiające, prawda?


Ja sobie dzisiaj wyobraziłam taką scenkę. Dzisiaj. Dlaczego dzisiaj? Bo napisałam też inne rozważania o Fotynie. Zaczęłam w angielskiej częsci bloga:




Przebaczenie i odnalezienie siebie


Płacz cichł powoli. Fotyna nie wstydziła się go już. Każda łza była jak klucz do zamkniętej komnaty jej duszy.


- „Nie wiedziałam, że jestem aż tak zmęczona…” - szepnęła.


Jezus, który siedział na kamieniu obok, milczał. Słuchał. Jego obecność teraz wystarczyła. Była jak cień drzewa w południe. Wystarczyła Fotynie, by zaspokoić pragnienie jej zmęczonego serca.


- „Wiesz, czasem patrzę w lustro i nie wiem, kto tam stoi. Widzę tylko 'kogo trzeba' - mamę, żonę, pomocną koleżankę. Ale siebie? Gdzieś po drodze zgubiłam siebie.”



Spojrzał na nią przenikliwie, ale ciepło, długo. W Jego oczach nie było wyrzutu ani osądzania. Była historia - jej historia - nie tylko ta zewnętrzna, ale każdy motyw, intencja, każde poruszenie serca, nawet te nieświadome - szczególnie te nieświadome. Odezwał się, powoli wychodząc z zamyślenia:

- „A jeśli powiem ci, że nie straciłaś siebie, tylko schowałaś się głęboko z samą sobą, bo chciałaś przetrwać?”


Zadrżała. Podniosła na Niego wzrok. Zrozumiała… ta dziewczyna, młoda kobieta sprzed lat, z marzeniami i śmiechem bez powodu nadal w niej mieszka. Po prostu została przywalona gruzem powinności - obowiązków i cudzych oczekiwań. Totalnie zapomniała o niej!


- „Pozwól, że ci ją pokażę.”



I w tej chwili obraz się zmienił. Przed jej oczami stanęła ona - młoda Fotyna, rozświetlona blaskiem nadziei i marzeń, w zwiewnej sukience, biegnąca boso przez łąkę lub sącząca herbatę z ziół, które nazbierała o poranku.


Serce jej biło radością, bo wierzyła, że życie to przygoda, dar, a nie obowiązek. Że miłość to dialog, wybór tego, co dobre, nie raport z osiągnięć i zobowiązań. Miłość to wolność wyboru. Kiedy stała się przymusem? Ale czy to jeszcze miłość? Bez wolności, nawet nieświadomej?

- „Ja taka byłam?”


- „Jesteś.”


- „Ale wtedy miałam nadzieję…”


- „A teraz masz Mnie. Zawsze miałaś.”


- „Nie wiem, czy potrafię sobie - jej przebaczyć... tej kobiecie, którą się stałam. Wiecznie poirytowana, kontrolująca, osądzająca, a jednocześnie taka bezsilna. Patrzę czasem na siebie i mam ochotę krzyczeć: przestań! Po prostu przestań!”


- „Przebaczenie to nie jest akt litości. To akt miłości. To wolność. Kiedy przebaczasz sobie, przywracasz sobie prawo do życia. A Ja już ci przebaczyłem - zanim jeszcze zatonęłaś.”


- „Ale ja chciałam, żeby to on się zmienił... żeby zobaczył, co robi. Żeby mnie docenił.”


- „A ja chciałem, żebyś zobaczyła, jak bardzo jesteś cenna - nawet bez jego uznania, bez spełnienia pragnień, które do niczego lepszego nie prowadziły.”


Siedziała w ciszy. I wtedy zaczęła rozumieć, czuć, że to nie jest pustka w jej sercu. To było miejsce, które długo czekało, by mogła w nim zamieszkać prawda w Prawdzie. Prawda, która jest też Drogą i Życiem, która na nią czeka i zaprasza.


- „Co teraz?” - zapytała. - „Jak wrócić do życia, kiedy wszystko we mnie krzyczy, że już za późno?”


Jezus ujął jej dłoń.


- „Zacznij od nadziei. Ale nie tej, która liczy na innych. Zacznij od tej, która wypływa z Mojego Serca do twojego. Ona nie czeka na cud. Ona buduje przyszłość ze szczerości, małych kroków i pokoju.”


- „Ale ja nie mam pomysłu. Nie wiem, czego chcę. Nie wiem, czy on się zmieni. Czy mu pozwolę, by się zbliżył, czy ja w ogóle potrzebuję, aby się zbliżył, czy go kompletnie przekreśliłam, wyrzuciłam. Nie wiem, czy jeszcze dam radę ufać.”

- „To nie szkodzi. Ja wiem.


I wystarczy, że dziś postanowisz żyć inaczej.


Nie za tydzień.


Nie wtedy, gdy on zacznie się starać.


Dziś. Tylko dziś. Bo tylko dziś istnieje naprawdę.”


I znów zapadła cisza.


Ale tym razem była inna.


Cisza decyzji.

Cisza, która spada w ziemię jak ziarno i jeszcze nie widać łodygi, ale wewnątrz już coś się dzieje.


- „Czy mogę cię poprosić o coś?” - Jezus zapytał cicho.


- „Tak...”


- „Zrób dziś jedną rzecz, której nie robisz od dawna. Małą. Ale prawdziwą.

Może wypij herbatę bez pośpiechu, bez słuchania kolejnego podcastu, bez oglądania filmu, czy planowania kolejnego projektu. Wyobraź sobie, że siedzisz w kuchni na swoim ulubionym krześle. Ja siedzę obok, na tym czarnym, twardym. Postawiłaś przede Mną kubek z parującą herbatą, drugi stoi przed tobą. Patrzysz na parę i wraz z nią ulatuje rozproszenie. Tykają zegary i w ich rytmie wchodzi do twojego serca cisza - Moja Cisza.

Patrzę na ciebie jak w tej chwili - bez osądzania, bez oczekiwań. Jest tylko czysta Miłość między nami. Zostaw naczynie puste, a Ja je napełnię Wodą Życia.



To jest ta twoja zaplanowana ławeczka, ten przystanek - spotkanie, ale samej z sobą we Mnie. To nowenna. Tyle razy, ile zaparzysz kawę czy herbatę, nie uciekasz z bólem w ekran telefonu tylko w ekran swojego serca, choć na chwilę przystajesz, by ujrzeć Moje miłosne spojrzenie. Ja tam czekam ze Swoim kubkiem w ciszy, w obecności - tak długo, aż ty wypijesz zawartość swojego i wstaniesz. Wstaniesz z "ławeczki - przystanku dnia" i odjedziesz autobusem do następnej czynności.



Niech to będzie mała droga, jeden krok, pierwszy krok. Nigdzie nie musisz iść, a tym bardziej nic nie musisz mówić. Trwaj. Nie bój się, nie lękaj się, nie uciekaj - teraz, na ten moment, jesteśmy tylko Ja i ty. Dasz radę. Pierwszy krok, mały krok, a zaczniesz wyciszać chaos w swoim sercu i głowie. To Ja ugaszę ten piekielny ogień kłamstw. Ja, nie ty. Ty sama z siebie nic nie możesz. Ja jestem twoją Mocą.

"Wystarczy ci Mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali.” 2 Kor 12,9

Kiedy idziesz na spacer, posłuchaj ptaków, posłuchaj szumu drzew. Nie zawsze musisz tyle słów wyrzucać w swoim sercu, a myślami błądzić po całym świecie.

„Weźcie Moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo Moje jest słodkie, a Moje brzemię lekkie.Mt 11,29-30

Idź w milczeniu umysłu. Idź. Ciesz się Moim stworzeniem, bo możesz to wszystko ogarnąć zmysłami ciała, które wtedy leczę i zmysłami serca, które też leczę - Ja, nie ty! Mówisz: " Jezu ufam Tobie". Więc ufaj! Ufaj!

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.” Mt 11,28

Przychodź! Ty też przychodź. To Słowa do ciebie.


Może napisz do siebie list.

Pytasz: "Jak? I po co? O czym?"

Jak się zatrzymasz, myśli same popłyną - jak płatki kwiatów lub liście po powierzchni strumienia, najpierw twoje, potem Moje. Później je wyłowisz. Nie martw się na zaś. Rozpoznasz, oddzielisz ziarno od plew, zapomniałaś o darach Mojego Ducha?


Rozeznasz, bo Ja zawsze jestem z tobą. To ty masz rozeznać. Dzisiaj. Teraz. W każdym teraz - ty. Nie przyjaciółka, nie sąsiadka, nie celebrytka - one mają swoje. One też Mnie mają dla siebie. Ja jestem twój - dla ciebie.


Albo pozwól sobie na uśmiech bez powodu z zewnątrz. Uśmiechnij się do siebie, a najlepiej zacznij uśmiechać się do Mnie. Ja zawsze uśmiecham się do ciebie. Uśmiech jest ważny.



Każda z tych rzeczy to modlitwa. Bo to jest czas ze Mną. Bo pokazuje, że wierzysz, iż zasługujesz na życie."


Fotyna uśmiechnęła się przez łzy.


Po raz pierwszy nie dlatego, że musiała, ale dlatego, że ze zranionego serca spadł jej jakiś ciężar.


🌿 Przebaczenie i odnalezienie siebie w świetle spotkania przy studni (J 4)


W świetle rozmowy Jezusa z Samarytanką, Fotyną (J 4), przebaczenie i odnalezienie siebie nie są dwoma osobnymi etapami, ale jednym procesem spotkania z Prawdą.


Kobieta przy studni nie otrzymuje najpierw zmiany życia, a dopiero potem akceptacji - ona zostaje najpierw przyjęta w całości, z jej historią, zmęczeniem i zagubieniem. Dopiero z tej przestrzeni przyjęcia rodzi się nowe spojrzenie na siebie. Kiedy patrzy w lustro, nie słyszy kłamstw ze świata, tylko Prawdę. Uczy się stopniowo ufać i wierzyć.


Przebaczenie w Biblii nie jest zapomnieniem ani unieważnieniem przeszłości, ale jej uzdrowieniem w obecności Boga.


Jezus nie przekreśla życia Samarytanki, św. Fotyny, równej apostołom, niosącej Światło, ale je odsłania i porządkuje, pokazując, że Prawda nie niszczy, lecz wyzwala.


„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” J 8,32

Ta wolność zaczyna się właśnie przy studni, w miejscu zwyczajnym, a jednocześnie symbolicznym.


Odnalezienie siebie nie dokonuje się więc przez analizę czy wysiłek, ale przez spotkanie.


W spojrzeniu Jezusa człowiek przestaje być sumą ról, błędów i oczekiwań innych, a staje się kimś znanym i chcianym od początku. W tym spojrzeniu rodzi się nowa tożsamość - nie zbudowana na kontroli, ale na miłości, która przywraca życie.


Dlatego przebaczenie prowadzi do odzyskania siebie, a odzyskanie siebie prowadzi do pokoju. I w tym porządku Ewangelii człowiek uczy się, że nie musi najpierw „stać się lepszy”, aby przyjść do Boga - to przyjście do Boga czyni go prawdziwym - jak Samarytankę Fotynę, Świętą i równą Apostołom. (gr. Ἰσαπόστολος Φωτεινή – Isapostolos Photini)


„Ta, która została oświecona i niesie światło” (ros. Святая Фотина Самаряныня) to każda kobieta XXI wieku, która chce spotkać Jezusa.




🌸🌿🌸

Dziękuję, że doczytałaś do końca. Niech odwaga Fotyny, która przez wieki osądzana jest za swoje życie przed spotkaniem Jezusa, będzie światłem i źródłem odwagi w twojej codzienności. Niech nowe spojrzenie na nią odzwierciedla Prawdę Jezusa, kiedy na siebie patrzysz w lustrze lub "sama" sączysz herbatę przy kuchennym stole czy gdziekolwiek… Niech przebaczenie sobie niesie pokój i radość wokół ciebie. Niech Krew Chrystusa będzie twoim uzdrowieniem.


Blessings & Hugs. BE 🌸






Komentarze


Join The Blessed Word Journey: 

More than words - it's the path of life. Follow along and stay inspired!

  • Facebook
  • Instagram
  • Pinterest

© 2026 przez theblessedword. Dumnie stworzony z Wix.com

bottom of page